Właśnie przeczytałem "Króla" Szczepana Twardocha i muszę przyznać, że jestem miło zaskoczony tą powieścią.
Autor potrafi w niezwykle sprawny sposób lawirować pomiędzy historycznym kontekstem dziejów naszego kraju oraz przepisami na fabułę, zainspirowanymi gatunkowymi kliszami.
Prozatorski kunszt Ślązaka, pozwala mu na swobodne żonglowanie motywami rodem ze słynnych sag gangsterskich, westernów, kryminałów klasy "B" i tak kochanych przez rodowitych twórców, wojennych/patriotycznych opowiastek. Twardoch wszystkie te elementy zgrabnie łączy w całość i serwuje nam mięsistą sensację z prawdziwego zdarzenia.
Na nagrodę "Nike" nie ma szans, ponieważ brak tu silenia się na socjologiczny komentarz, czy metafizykę "for dummies". Twardoch zapełnia stronice krótkimi, krwistymi zdaniami, które szkicują obraz przedwojennej Warszawy - krainy prostytutek, cwaniaczków i bandytów. W rzeczywistości "Króla" nie ma miejsca na sentymenty, ponieważ polemika światopoglądowa polega na kulce w łeb i wrzuceniu zwłok do rzeki.
Btw. To u Twardocha, a nie u Tarantino mamy prawdziwych "bękartów". Przedstawiciele narodu żydowskiego są bowiem w tej książce zgrają psychopatów, równie(o ile nie bardziej) okrutnych, jak ich pro-hitlerowscy oponenci.
Autor potrafi w niezwykle sprawny sposób lawirować pomiędzy historycznym kontekstem dziejów naszego kraju oraz przepisami na fabułę, zainspirowanymi gatunkowymi kliszami.
Prozatorski kunszt Ślązaka, pozwala mu na swobodne żonglowanie motywami rodem ze słynnych sag gangsterskich, westernów, kryminałów klasy "B" i tak kochanych przez rodowitych twórców, wojennych/patriotycznych opowiastek. Twardoch wszystkie te elementy zgrabnie łączy w całość i serwuje nam mięsistą sensację z prawdziwego zdarzenia.
Na nagrodę "Nike" nie ma szans, ponieważ brak tu silenia się na socjologiczny komentarz, czy metafizykę "for dummies". Twardoch zapełnia stronice krótkimi, krwistymi zdaniami, które szkicują obraz przedwojennej Warszawy - krainy prostytutek, cwaniaczków i bandytów. W rzeczywistości "Króla" nie ma miejsca na sentymenty, ponieważ polemika światopoglądowa polega na kulce w łeb i wrzuceniu zwłok do rzeki.
Btw. To u Twardocha, a nie u Tarantino mamy prawdziwych "bękartów". Przedstawiciele narodu żydowskiego są bowiem w tej książce zgrają psychopatów, równie(o ile nie bardziej) okrutnych, jak ich pro-hitlerowscy oponenci.
27-01-2017, 00:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2017, 00:05 przez Strummer.)





