To pewnie wyda się jojczeniem niedoinformowanego (bo przecież materiałów dotychczas jak na lekarstwo) malkontenta, ale mnie ten Pennywise Skarsgarda wydaje się taki... oczywisty. Genericowy, jednowymiarowy zły klaun naszych czasów, wyciosany w celu przestraszenia przeciętnego (nieładne uogólnienie, ale wiecie o co się rozchodzi) zjadacza popcornu.
It AD 1990 postrzegam jako zramolały kicz broniący się jedynie Timem Currym. Cała siła postaci (prócz świetnego aktorstwa Tima, rzecz jasna) leżała w jej niejednoznaczności. Był zarazem straszny, śmieszny, interesujący, odpychający, groteskowy. Za to ten nowy klaun jawi mi się jako szablonowy ZŁY prześladujący dzieci, bez wyrazu, bez dodatkowej warstwy.
Film kompletnie mnie nie interesuje (chociaż z chęcią zobaczę, jakiego Pennywise'a ostatecznie dostaniemy), książka jest dobra.
It AD 1990 postrzegam jako zramolały kicz broniący się jedynie Timem Currym. Cała siła postaci (prócz świetnego aktorstwa Tima, rzecz jasna) leżała w jej niejednoznaczności. Był zarazem straszny, śmieszny, interesujący, odpychający, groteskowy. Za to ten nowy klaun jawi mi się jako szablonowy ZŁY prześladujący dzieci, bez wyrazu, bez dodatkowej warstwy.
Film kompletnie mnie nie interesuje (chociaż z chęcią zobaczę, jakiego Pennywise'a ostatecznie dostaniemy), książka jest dobra.
23-03-2017, 17:09





