(18-04-2017, 00:22)shamar napisał(a): Po seansie RN (w sumie wcześniej też) mam wrażenie, że kręcenie scen kaskaderskich "na żywo" to jedynie niepotrzebna zachcianka bufona Toma. Bo jakie ma to inne usprawiedliwienie? Żadnego. Szczególnie, że w samym filmie pojawia się sporo CGI a scenę z samolotem można było nakręcić na green screenie i nikt nie zauważyłby różnicy.
WHAT?
Ja jestem wyjątkowo odporny na wszędobylskie CGI, ale widzę różnicę między nakręceniem dobrej sceny kaskaderskiej, a pociętej 25oma cięciami 25cio sekundowej sekwencji CGI. Właśnie przez takie podejście nawet biegnący tom cruise tak cieszy, bo w innej produkcji z innym aktorem tak prostą sekwencję trzeba było filmować z dublerem i dzielić ujęcie na dwie części - pełne ujęcie biegnącej postaci musiałoby być z daleka żeby nie było widać dublera (albo krótkie i shaky cam) i zbliżenie na samą twarz aktora. Z tomem cruisem kręcisz jak tom cruise biegnie. Simple (and glorious) as that. To samo chociażby ze zwykła przejażdżka na motorze. Ciekaw jestem też gdzie ty tam masz to CGI, bo w RN chyba poza koziołkującym samochodem nic nie zauważyłem (jeśli jest, to perfekcyjne).
Podobnie masz w Johnie Wicku gdzie keanu jest w stanie samodzielnie wykonać kilkudziesięcio-sekundową sekwencję strzelania/walki przez co znowu nie trzeba filmu przepuszczać przez szatkownicę montażową.
Za to zgodzę się, że sekwencja z samolotem akurat mogłaby być bezproblemowo zrobiona za pomocą CGI i dublera i nie byłoby różnicy. Dlaczego więc naprawdę przywiązać tomka do samolotu? Bo można. I to wystarczający powód :)
(18-04-2017, 00:22)shamar napisał(a): bufona Toma
A jak mnie wkurza kiedy ktoś, kto nie wyszedł z piwnicy nazywa jednego z największych aktorów w dziejach świata bufonem, to nie masz nawet pojęcia ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
20-04-2017, 10:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-04-2017, 10:35 przez Negatywny.)





