Zgadzam się w jakimś stopniu. Kino zbyt często (a nawet domyślnie) jest po prostu literaturą, którą ktoś sfilmował. Scenariusz jest kwestią nadrzędną, a obraz i filmowe środki wyrazy pełnią funkcję służebną. Dlatego tak podoba mi się świeżość nowego sezonu Twin Peaks - mam wrażenie, że mnóstwo tam scen, które nie mają ukrytego sensu poza tym, że po prostu cudownie wyglądają na ekranie - np. kilku minutowe zamiatanie podłogi. A nawet jeżeli ten sens jest, to często właśnie on jest podporządkowany wizualnej strukturze opowieści. "Dunkierka" też daje radę.
07-08-2017, 09:21





