Dawno nie pisałem nic na tym forum, a tym w wątku w ogóle. Tak więc witam wszystkich. Śledzę ten wątek od początku nowego sezonu i w końcu się zebrałem żeby coś napisać.
Oryginalne Twin Peaks to zdecydowanie mój ulubiony serial. Pierwszy raz oglądałem go jakoś w 2006 roku. Potem jeszcze były dwie pełne powtórki i jedna pobieżna tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu. Klimat, muzyka, cała otoczka to wszystko idealnie trafiało w mój gust i wrażliwość. Nawet z tych dużo słabszych odcinków w drugiej połowie drugiego sezonu wyciągałem dobrego, choć masa wątków była po prostu kiepska.
Fire walk with me trochę mnie zawiodło. Podobał mi się ten nowy wątek na początku filmu z nowymi agentami FBI oraz sekwencja z Bowiem (ta do której wrócił teraz serial). Reszta filmu - czyli wątek Laury Palmer trochę jednak był już męczący i przekombinowany. Jednak teraz film zyskuje na wartości kiedy sporo wątków mitologicznych jest kontynuowanych w nowym sezonie. No i też FWWM zyskało w moich oczach po obejrzeniu analizy na YT w której gościu twierdził, że cała siła filmu opierała się na emocjach jakie towarzyszą bohaterom a nie na fabule, i rzeczywiście chyba to jest prawda.
Obejrzałem tez Missieg Pieces, zawierającego wiele scen z fire walk with me. Dużo rzeczywiście niepotrzebnych. Ale kilka bardzo mocnych, rozwinięcie wątku Davida Bowiego w Buenos Aires, mogli te sceny jakoś wpleść w nowy sezon, może jeszcze to zrobią. Scena z Annie w szpitalu. No i na deser bezpośrednia kontunuacjia osteniej sceny serialu kiedy Coop został opętany przez Boba.
Książkę trochę czytałem w wersji angielskiego e-booka. Nieprzypadła mi do gustu, czyta się to jak jakąś pracę naukową, jest duża ilość przypisów itd. W zasadzie jest to taki raport z dokumentami. Chętnie przeczytałbym jakieś streszczenie, ale chyba nie ma tam za dużo treści która bezpośrednio jest powiązana z tym co mamy w nowym sezonie.
Kiedy dowiedziałem się o powstawaniu nowego sezonu, najpierw byłem wściekły, bo nie wierzyłem że da się poskładać w sensowną całość wątki w zakończone cliffhangerem w ostatnim odcinku 2 sezonu. Jednak z czasem jak dochodziły kolejne wieści w produkcji i w to że Lynch ma całkowitą kontrolę to zajarałem się jak nie wiem co. Szczątkowe informacje podkręcały oczekiwanie. Potem krótkie urywki scen. I bardzo dobrze, że były takie krótkie bo obecnie jest trend trailerów zdradzających praktycznie cały film/serial. Pierwsze dwa epizody były dla mnie genialne. Bezpośrednia i wiarygodna kontynuacja historii w zupełnie nowej stylistyce, takiej bardziej w stylu Lost Highway, Mullholand Drive i Inland Empire. Czyli dużo Lyncha w Lynchu i zarazem mało Twin Peaks w Twin Peaks :). Jednak to było dobre posunięcie bo stylistyka oryginalnego Twin Peaks czyli klimat późnych 80s i początku 90s z elementami opery mydlanej w 2017 byłaby jakąś karykaturą. Choć nie zaprzeczam, że z chęcią obejrzałbym takie współczesne Twin Peaks ze scenami tylko w miasteczku na poważnie w stylistyce thriller z wątkami obyczajowymi i rzadkimi wstawkami surrealistycznymi. Wracając do nowego sezonu to epy 3 i 4 poszły jednak w kierunku który mi się nie podobał, nie mogłem się przyzwyczaić do takiego Coopera jakiego mamy. Potem było jednak coraz lepiej, aż do genialnego surrealistycznego ep8 który rozbudowuje mitologie i jest zarazem filmowym arcydziełem. I to w ramach funkcjonowania jako odcinek serialu tv. Dalej sezon trzyma bardzo wysoki poziom. Nawet ep11, powszechnie uważany za słaby podobał mi się. Bardzo brakuje starego Coop'a, ale już się przyzwyczaiłem. Choć dałbym się pokroić za scenę gdzie Cooper wraca do normalności razem z naszą ekipą FBI rozkminia jakiś śledztwo. Cooper zawsze był takim naszym przewodnikiem po tym mrocznym świecie i bardzo go brakuje, teraz sam jest zagubiony i to boli. Coop pewnie wróci dopiero w finale, wszak cały sezon nosi tytuł "The return". Ogólnie chyba trzeba to traktować jako kilkunastogodzinny film Lyncha (już ktoś o tym pisał tutaj).
Z jednej strony cieszę się zostały nam już niecałe 3 tygodnie do końca, bo czkanie całego tygodnia na nowy odcinek to mordęga. Ciekawe jak to wszystko zostanie zamknięte. Znając Lyncha pewnie jedynie jakieś 50% wątków zostanie zamkniętych, na pewno duża część mitologi będzie otwarta. Fani będą tworzyć różne teorie i analizy, jak to było po drugim sezonie i FWWM.
Oryginalne Twin Peaks to zdecydowanie mój ulubiony serial. Pierwszy raz oglądałem go jakoś w 2006 roku. Potem jeszcze były dwie pełne powtórki i jedna pobieżna tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu. Klimat, muzyka, cała otoczka to wszystko idealnie trafiało w mój gust i wrażliwość. Nawet z tych dużo słabszych odcinków w drugiej połowie drugiego sezonu wyciągałem dobrego, choć masa wątków była po prostu kiepska.
Fire walk with me trochę mnie zawiodło. Podobał mi się ten nowy wątek na początku filmu z nowymi agentami FBI oraz sekwencja z Bowiem (ta do której wrócił teraz serial). Reszta filmu - czyli wątek Laury Palmer trochę jednak był już męczący i przekombinowany. Jednak teraz film zyskuje na wartości kiedy sporo wątków mitologicznych jest kontynuowanych w nowym sezonie. No i też FWWM zyskało w moich oczach po obejrzeniu analizy na YT w której gościu twierdził, że cała siła filmu opierała się na emocjach jakie towarzyszą bohaterom a nie na fabule, i rzeczywiście chyba to jest prawda.
Obejrzałem tez Missieg Pieces, zawierającego wiele scen z fire walk with me. Dużo rzeczywiście niepotrzebnych. Ale kilka bardzo mocnych, rozwinięcie wątku Davida Bowiego w Buenos Aires, mogli te sceny jakoś wpleść w nowy sezon, może jeszcze to zrobią. Scena z Annie w szpitalu. No i na deser bezpośrednia kontunuacjia osteniej sceny serialu kiedy Coop został opętany przez Boba.
Książkę trochę czytałem w wersji angielskiego e-booka. Nieprzypadła mi do gustu, czyta się to jak jakąś pracę naukową, jest duża ilość przypisów itd. W zasadzie jest to taki raport z dokumentami. Chętnie przeczytałbym jakieś streszczenie, ale chyba nie ma tam za dużo treści która bezpośrednio jest powiązana z tym co mamy w nowym sezonie.
Kiedy dowiedziałem się o powstawaniu nowego sezonu, najpierw byłem wściekły, bo nie wierzyłem że da się poskładać w sensowną całość wątki w zakończone cliffhangerem w ostatnim odcinku 2 sezonu. Jednak z czasem jak dochodziły kolejne wieści w produkcji i w to że Lynch ma całkowitą kontrolę to zajarałem się jak nie wiem co. Szczątkowe informacje podkręcały oczekiwanie. Potem krótkie urywki scen. I bardzo dobrze, że były takie krótkie bo obecnie jest trend trailerów zdradzających praktycznie cały film/serial. Pierwsze dwa epizody były dla mnie genialne. Bezpośrednia i wiarygodna kontynuacja historii w zupełnie nowej stylistyce, takiej bardziej w stylu Lost Highway, Mullholand Drive i Inland Empire. Czyli dużo Lyncha w Lynchu i zarazem mało Twin Peaks w Twin Peaks :). Jednak to było dobre posunięcie bo stylistyka oryginalnego Twin Peaks czyli klimat późnych 80s i początku 90s z elementami opery mydlanej w 2017 byłaby jakąś karykaturą. Choć nie zaprzeczam, że z chęcią obejrzałbym takie współczesne Twin Peaks ze scenami tylko w miasteczku na poważnie w stylistyce thriller z wątkami obyczajowymi i rzadkimi wstawkami surrealistycznymi. Wracając do nowego sezonu to epy 3 i 4 poszły jednak w kierunku który mi się nie podobał, nie mogłem się przyzwyczaić do takiego Coopera jakiego mamy. Potem było jednak coraz lepiej, aż do genialnego surrealistycznego ep8 który rozbudowuje mitologie i jest zarazem filmowym arcydziełem. I to w ramach funkcjonowania jako odcinek serialu tv. Dalej sezon trzyma bardzo wysoki poziom. Nawet ep11, powszechnie uważany za słaby podobał mi się. Bardzo brakuje starego Coop'a, ale już się przyzwyczaiłem. Choć dałbym się pokroić za scenę gdzie Cooper wraca do normalności razem z naszą ekipą FBI rozkminia jakiś śledztwo. Cooper zawsze był takim naszym przewodnikiem po tym mrocznym świecie i bardzo go brakuje, teraz sam jest zagubiony i to boli. Coop pewnie wróci dopiero w finale, wszak cały sezon nosi tytuł "The return". Ogólnie chyba trzeba to traktować jako kilkunastogodzinny film Lyncha (już ktoś o tym pisał tutaj).
Z jednej strony cieszę się zostały nam już niecałe 3 tygodnie do końca, bo czkanie całego tygodnia na nowy odcinek to mordęga. Ciekawe jak to wszystko zostanie zamknięte. Znając Lyncha pewnie jedynie jakieś 50% wątków zostanie zamkniętych, na pewno duża część mitologi będzie otwarta. Fani będą tworzyć różne teorie i analizy, jak to było po drugim sezonie i FWWM.
15-08-2017, 22:33





