Powiedziałbym, że ogląda się lepiej bo zwracasz uwagę na więcej szczegółów i poszlak wiedząc już to co wiesz. Poza tym, wiedząc że została już tylko jedna niedziela do końca, cieszysz się każdym szczegółem, co sprawia że nawet ten hejtowany EP12 nie jest taki zły.
No bo właściwie to nie wiem dlaczego on jest tak hejtowany: może nie posuwa szybko akcji serialu do przodu ale za to zawiera pewne bardzo ważne szczegóły oraz ma kilka mrugnięć do widza. Np.
- dwie sceny z Sarah Palmer które jak będzie za chwilę widać, są bardzo ważne dla postaci i całego uniwersum (bardzo dobre zresztą, zwłaszcza ta z Hawkiem)
- rozmowy w Roadhouse też wcale nie są w tyłka jak się pierwotnie wydawało
- scena Gordona Cole'a i jego panienki to ewidentnie nawiązanie do scen z Shelly z drugiego sezonu. "That kind of girl makes you wish you spoke a little French!" - pamiętacie to?
Może rzeczywiście ta scena (oraz scena z Audrey) jest przeciągnięta, ale nie jest to nic czego nie robił już Lynch wcześniej. Fakt, nie ma Coopa prawie wcale (albo raczej Dougiego), ale TP to nie tylko Coop.
Albert traktuje Cole'a jako trochę zdziwaczałego ale nieszkodliwego przełożonego o suchym poczuciu humoru (widać to nie raz, np w scenie z "Kozakami" :D ), więc wiele mu wybacza.
No bo właściwie to nie wiem dlaczego on jest tak hejtowany: może nie posuwa szybko akcji serialu do przodu ale za to zawiera pewne bardzo ważne szczegóły oraz ma kilka mrugnięć do widza. Np.
- dwie sceny z Sarah Palmer które jak będzie za chwilę widać, są bardzo ważne dla postaci i całego uniwersum (bardzo dobre zresztą, zwłaszcza ta z Hawkiem)
- rozmowy w Roadhouse też wcale nie są w tyłka jak się pierwotnie wydawało
- scena Gordona Cole'a i jego panienki to ewidentnie nawiązanie do scen z Shelly z drugiego sezonu. "That kind of girl makes you wish you spoke a little French!" - pamiętacie to?
Może rzeczywiście ta scena (oraz scena z Audrey) jest przeciągnięta, ale nie jest to nic czego nie robił już Lynch wcześniej. Fakt, nie ma Coopa prawie wcale (albo raczej Dougiego), ale TP to nie tylko Coop.
Albert traktuje Cole'a jako trochę zdziwaczałego ale nieszkodliwego przełożonego o suchym poczuciu humoru (widać to nie raz, np w scenie z "Kozakami" :D ), więc wiele mu wybacza.
02-09-2017, 10:36






