Miałem od razu po seansie wrażenie, że Muschietti jest w jakimś sensie hamulcowym tego filmu, a Fukunaga by go wzniósł na jeszcze wyższy poziom. Pisałem zresztą o tym. Teraz trafiam na jakieś artykuły o poprzednich dwóch (!) wersjach scenariusza i wygląda na to, że tak właśnie było. Fukunaga szedł w kierunku mrocznego dramatu z TYM w tle, jako katalizatorem zła w opowieści. Pojawiają się też jednak jakieś karkołomne pomysły w jego skryptach. Ogólnie widać, że to taka hybryda wielu konceptów. Póki ma tak dobrą prasę to nikt nie będzie drążył, ale faktycznie obawy o sequel są uzasadnione.
Mnie by w sumie zadowoliło gdyby w kontynuacji mocniej postawili na postać Pennywise. Można by polecieć ostro w rejony już kosmiczne i opowiedzieć jego historię przez dekady, wieki. Dzięki temu uniknięto by sztampowego sequela o walce w teraźniejszości. Ten wątek mógłby być po prostu jakąś klamrą, czy nawet tylko trzecim aktem.
Mnie by w sumie zadowoliło gdyby w kontynuacji mocniej postawili na postać Pennywise. Można by polecieć ostro w rejony już kosmiczne i opowiedzieć jego historię przez dekady, wieki. Dzięki temu uniknięto by sztampowego sequela o walce w teraźniejszości. Ten wątek mógłby być po prostu jakąś klamrą, czy nawet tylko trzecim aktem.
.
10-09-2017, 19:29





