Mam ok.15h w samym "Phantom Pain", 5% zawartości zrobione + GZ też skończone. Kilka luźnych przemyśleń.
To faktycznie gigantyczna gra. Wielki sandbox, nie tylko z powodu ogromu świata, ale także mamy możliwości, misji. Co jednak najważniejsze, opowieść nie znika, ciągle jest obecna i ciągle jest ważna. Dialogów jest bardzo dużo, są one świetnie napisane i zagrane, przyjemnie się ich słucha. Postacie już zdążyły mnie zaintrygować, przekonać do siebie, relacje miedzy trójką Snake-Miller-Ocelot są znakomite, uwielbiam każdą ich wspólną scenę. Choć sam Snake jest raczej małomówny i właściwie momentami można odnieść wrażenie, że jest chłopcem na posyłki to jednak to...Big Boss, uwielbiam nim grać, gość ma tak niesamowitą charyzmę, świetnie zarysowaną przeszłość i tyle doświadczeń, że granie nim, wczuwanie się w niego to coś unikalnego. Naprawdę.
Elementy mistyczne/para-normalne to na razie najlepsza część historii. Robiąca gigantyczne wrażenie. Cut-scenki to cudo, Koijma to zdolna bestia aż szkoda, że jego filmowa kariera nie pykła bo widać niesamowity talent Japończyka do tworzenia klimatu, budowania napięcia, pracy kamery i inscenizacji wydarzeń. Finał GZ to małe arcydzieło i największy rozpiździel jaki widziałem od dawna w grach.
Co do samej rozgrywki jest bardzo przyjemnie. MGS V świetnie sprawdza się jako skradanka, których zazwyczaj nie lubię, jednocześnie będąc bardzo przyjemnym shooterem. Przede wszystkim nie ma żadnych sztucznych ograniczeń i misji które robimy jak po sznurku, odchaczając pomniejsze cele dające nam iluzje dowolności i tego, że robimy jakąś super zmyślną rzecz jak np. w AC Unity. Tu mamy odgórny cel a to jak go wykonamy zależy od nas.
Przeciwnicy nie są głupi, co jest NAJWAŻNIEJSZE. Patrolują z sensem, są całkiem spostrzegawczy i zwracają uwage na atakowanych obok towarzyszy...jasne, zdarzają się głupotki, ale chyba nie widziałem jeszcze idealnej pod względem AI gry. Jeszcze lepiej przeciwnicy radzą sobie w trakcie strzelanin. Używają osłon, potrafią nie wychodzić za nich przez dłuższy okres czasu, próbują flankować, prowadzą sensowny ostrzał i używają dostępnego sprzętu, są również całkiem mocni (tylko od czasu do czasu jakiś zacznie kręcić sie w kółko po otwartym terenie jak zabieram się za niego snajperką) i odporni. Bezpośredni atak na większą grupę przeciwników (zwłaszcza w bazie) to na moim etapie samobójstwo. Ostrzał z moździerzy, karabinów maszynowych, snajperek, granatów jest praktycznie nie do wytrzymania. To zasadnicza różnica między PP a GZ gdzie mogłem praktycznie sam wybić połowę więzienia, tutaj muszę się już skupić jak pojawia się 5 żołnierzy i wchodze z nimi od razu w bezpośrednie starcie.
Wrażenie robi liczba zabawek i arsenał, mimo, że większość musze jeszcze odblokować. KOCHAM pudełka tekturowe, ostatnio wyczyściłem za ich pomocą wioskę, dawno nie widziałem nic równie pociesznego :D. Fultonowanie jest spoko, system strzelania bardzo przyjemny (choć nie jest to Mafia), szczególnie fajnie przeciwnicy reagują na postrzał, inaczej w zależności od części ciała. Bałem się trochę powtórki z "Dishonored" w której trzeba się było skradać nie dlatego, że przeciwnicy byli trudni a dlatego, że walka była po prostu sztywna, nieciekawa i irytująca. Na X360 strasznie męczyłem się musząc walczyć z większą grupką przeciwników i starałem się możliwie nie wchodzić w otwarty konflikt. MGSV choć preferuje skradanie zostawia otwarte drzwi fanom strzelania, jeśli taka droga jest trudna to z powodu przeciwników a nie utrudnionego sterowania czy potraktowanemu po macoszemu systemu strzelania. To na plus.
Dużą frajdę sprawia kombinowanie, omijanie przeciwników i wypełnianie tych misji (które nie są znowu szczególnie zróznicowane, acz zdarzają się perełki). A jak widzę na YT sporo ludzi umie robić naprawdę fantazyjne rzeczy, mi chyba brakuje wyobraźni :/
Muszę się jednak przyczepić do samego świata. Afganistan jest gigantyczny a zarazem cholernie pusty. Między bazami wojsk lub miejscami gdzie wypełniamy misje są olbrzymie połacie niczego. Jedyne co tam znajdziemy to okazjonalny patrol/posterunek lub samotne zwierzaczki. To co mnie irytuje zawsze - kompletny brak cywili i kogoś innego od wrogo nastawionych żołnierzy. Może i ma to na celu wywalenie zbytecznych elementów, ale mi osobiście przeszkadza. Tym bardziej, że wizualnie Afganistan jest bardzo monotonny i brakuje mu po prostu ciekawych miejsc które zauważymy z oddali i będziemy chcieli podjechać, zobaczyć co tam jest. W ten sposób zwiedzałem świat w W3, nie jeżdżąc od "?" a wypatrując fajnych miejscówek (czasem kierując się dzięki nim, zapamiętywałem mase charakterystycznych punktów, zżyłem się ze światem) często gra nagradzała mnie jakimś EE czy ukrytym, nie oznaczonym nigdzie queścikiem. W MGSV tego nie ma. Są tylko bazy wroga.
Te zaprojektowane są dobrze. Level design, jakość modeli (generalnie grafika- super, efekty specjalne, ANIMACJE, to wszystko - CUDO). Pojawia się sporo ścieżek, możliwości, jest sporo przejść, miejsc do schowania się (barykady przy okazji nie są sztucznie powstawiane), ważne jest to szczególnie przy wcześniejszych oględzinach terenu z jakiegoś wysokiego punktu, można często znaleźć kilka/naście ścieżek do celu. Generalnie rozpoznanie jest bardzo ważne bo może znacząco wpłynąc na nasz plan.
Mother Base jest fajnym dodatkiem, wciągnłem się w jej rozwój choć niezmiernie irytuje mnie fakt, że w samej miejscówce praktycznie nie ma co robić. Prawie brak opcji większych interakcji, treningów z żołnierzami, czynnego uczestniczenia w trwających tam np. pracach odkrywczych. Generalnie jest tam na razie pusto. Warto tam jednak wracać dla licznych, świetnych cut-scenek, no i licze na to, że w przyszłości będzie więcej smaczków jak ten (GENIALNY) z platformy medycznej.
Soundtrack trzyma poziom, motyw z zbieraniem kaset też świetny, przekonałem się, że zabijanie Sowietów do rytmu "Take On Me" faktycznie ma moc! ;) I generalnie wszystkie możliwe duperele i mniej wazne rzeczy o których nie wspomniałem są wykonane bardzo dobrze. Gra jest gigantyczna i można by o niej mówić i mówić, a przecież jeszcze kilkadziesiąt godzin gry przede mną.
Napomknę tylko o koniu, kieruje się nim znacznie łatwiej i lepiej niż Płotką, ale jazda nie sprawia mi nawet w 1/4 takiej frajdy jak przemierzenie Królestw Północy na tej poczciwej idiotce, szkoda trochę.
Póki co jest bardzo dobrze żeby nie powiedzieć świetnie, w tą grę chce się grać, odkrywać dalej historię, rozwijać bazę ,walczyć z nowymi przeciwnikami. Nie żałuje zakupu, absolutnie :D
To faktycznie gigantyczna gra. Wielki sandbox, nie tylko z powodu ogromu świata, ale także mamy możliwości, misji. Co jednak najważniejsze, opowieść nie znika, ciągle jest obecna i ciągle jest ważna. Dialogów jest bardzo dużo, są one świetnie napisane i zagrane, przyjemnie się ich słucha. Postacie już zdążyły mnie zaintrygować, przekonać do siebie, relacje miedzy trójką Snake-Miller-Ocelot są znakomite, uwielbiam każdą ich wspólną scenę. Choć sam Snake jest raczej małomówny i właściwie momentami można odnieść wrażenie, że jest chłopcem na posyłki to jednak to...Big Boss, uwielbiam nim grać, gość ma tak niesamowitą charyzmę, świetnie zarysowaną przeszłość i tyle doświadczeń, że granie nim, wczuwanie się w niego to coś unikalnego. Naprawdę.
Elementy mistyczne/para-normalne to na razie najlepsza część historii. Robiąca gigantyczne wrażenie. Cut-scenki to cudo, Koijma to zdolna bestia aż szkoda, że jego filmowa kariera nie pykła bo widać niesamowity talent Japończyka do tworzenia klimatu, budowania napięcia, pracy kamery i inscenizacji wydarzeń. Finał GZ to małe arcydzieło i największy rozpiździel jaki widziałem od dawna w grach.
Co do samej rozgrywki jest bardzo przyjemnie. MGS V świetnie sprawdza się jako skradanka, których zazwyczaj nie lubię, jednocześnie będąc bardzo przyjemnym shooterem. Przede wszystkim nie ma żadnych sztucznych ograniczeń i misji które robimy jak po sznurku, odchaczając pomniejsze cele dające nam iluzje dowolności i tego, że robimy jakąś super zmyślną rzecz jak np. w AC Unity. Tu mamy odgórny cel a to jak go wykonamy zależy od nas.
Przeciwnicy nie są głupi, co jest NAJWAŻNIEJSZE. Patrolują z sensem, są całkiem spostrzegawczy i zwracają uwage na atakowanych obok towarzyszy...jasne, zdarzają się głupotki, ale chyba nie widziałem jeszcze idealnej pod względem AI gry. Jeszcze lepiej przeciwnicy radzą sobie w trakcie strzelanin. Używają osłon, potrafią nie wychodzić za nich przez dłuższy okres czasu, próbują flankować, prowadzą sensowny ostrzał i używają dostępnego sprzętu, są również całkiem mocni (tylko od czasu do czasu jakiś zacznie kręcić sie w kółko po otwartym terenie jak zabieram się za niego snajperką) i odporni. Bezpośredni atak na większą grupę przeciwników (zwłaszcza w bazie) to na moim etapie samobójstwo. Ostrzał z moździerzy, karabinów maszynowych, snajperek, granatów jest praktycznie nie do wytrzymania. To zasadnicza różnica między PP a GZ gdzie mogłem praktycznie sam wybić połowę więzienia, tutaj muszę się już skupić jak pojawia się 5 żołnierzy i wchodze z nimi od razu w bezpośrednie starcie.
Wrażenie robi liczba zabawek i arsenał, mimo, że większość musze jeszcze odblokować. KOCHAM pudełka tekturowe, ostatnio wyczyściłem za ich pomocą wioskę, dawno nie widziałem nic równie pociesznego :D. Fultonowanie jest spoko, system strzelania bardzo przyjemny (choć nie jest to Mafia), szczególnie fajnie przeciwnicy reagują na postrzał, inaczej w zależności od części ciała. Bałem się trochę powtórki z "Dishonored" w której trzeba się było skradać nie dlatego, że przeciwnicy byli trudni a dlatego, że walka była po prostu sztywna, nieciekawa i irytująca. Na X360 strasznie męczyłem się musząc walczyć z większą grupką przeciwników i starałem się możliwie nie wchodzić w otwarty konflikt. MGSV choć preferuje skradanie zostawia otwarte drzwi fanom strzelania, jeśli taka droga jest trudna to z powodu przeciwników a nie utrudnionego sterowania czy potraktowanemu po macoszemu systemu strzelania. To na plus.
Dużą frajdę sprawia kombinowanie, omijanie przeciwników i wypełnianie tych misji (które nie są znowu szczególnie zróznicowane, acz zdarzają się perełki). A jak widzę na YT sporo ludzi umie robić naprawdę fantazyjne rzeczy, mi chyba brakuje wyobraźni :/
Muszę się jednak przyczepić do samego świata. Afganistan jest gigantyczny a zarazem cholernie pusty. Między bazami wojsk lub miejscami gdzie wypełniamy misje są olbrzymie połacie niczego. Jedyne co tam znajdziemy to okazjonalny patrol/posterunek lub samotne zwierzaczki. To co mnie irytuje zawsze - kompletny brak cywili i kogoś innego od wrogo nastawionych żołnierzy. Może i ma to na celu wywalenie zbytecznych elementów, ale mi osobiście przeszkadza. Tym bardziej, że wizualnie Afganistan jest bardzo monotonny i brakuje mu po prostu ciekawych miejsc które zauważymy z oddali i będziemy chcieli podjechać, zobaczyć co tam jest. W ten sposób zwiedzałem świat w W3, nie jeżdżąc od "?" a wypatrując fajnych miejscówek (czasem kierując się dzięki nim, zapamiętywałem mase charakterystycznych punktów, zżyłem się ze światem) często gra nagradzała mnie jakimś EE czy ukrytym, nie oznaczonym nigdzie queścikiem. W MGSV tego nie ma. Są tylko bazy wroga.
Te zaprojektowane są dobrze. Level design, jakość modeli (generalnie grafika- super, efekty specjalne, ANIMACJE, to wszystko - CUDO). Pojawia się sporo ścieżek, możliwości, jest sporo przejść, miejsc do schowania się (barykady przy okazji nie są sztucznie powstawiane), ważne jest to szczególnie przy wcześniejszych oględzinach terenu z jakiegoś wysokiego punktu, można często znaleźć kilka/naście ścieżek do celu. Generalnie rozpoznanie jest bardzo ważne bo może znacząco wpłynąc na nasz plan.
Mother Base jest fajnym dodatkiem, wciągnłem się w jej rozwój choć niezmiernie irytuje mnie fakt, że w samej miejscówce praktycznie nie ma co robić. Prawie brak opcji większych interakcji, treningów z żołnierzami, czynnego uczestniczenia w trwających tam np. pracach odkrywczych. Generalnie jest tam na razie pusto. Warto tam jednak wracać dla licznych, świetnych cut-scenek, no i licze na to, że w przyszłości będzie więcej smaczków jak ten (GENIALNY) z platformy medycznej.
Soundtrack trzyma poziom, motyw z zbieraniem kaset też świetny, przekonałem się, że zabijanie Sowietów do rytmu "Take On Me" faktycznie ma moc! ;) I generalnie wszystkie możliwe duperele i mniej wazne rzeczy o których nie wspomniałem są wykonane bardzo dobrze. Gra jest gigantyczna i można by o niej mówić i mówić, a przecież jeszcze kilkadziesiąt godzin gry przede mną.
Napomknę tylko o koniu, kieruje się nim znacznie łatwiej i lepiej niż Płotką, ale jazda nie sprawia mi nawet w 1/4 takiej frajdy jak przemierzenie Królestw Północy na tej poczciwej idiotce, szkoda trochę.
Póki co jest bardzo dobrze żeby nie powiedzieć świetnie, w tą grę chce się grać, odkrywać dalej historię, rozwijać bazę ,walczyć z nowymi przeciwnikami. Nie żałuje zakupu, absolutnie :D
31-10-2017, 21:06






