Oscary zwykle mocno dostają po głowie, ale nawet w branżowych tytułach potrafią zapominać, że są jedynie podsumowaniem całego sezonu nagród. Nawet tak absurdalne nominacje jak Kaluuya i Spencer są jedynie ukoronowaniem pewnej drogi, dlatego dość łatwo było je przewidzieć.
Co do Franco, post Galadha przekonał mnie, że jednak BAFTA była mocną, napieprzającą po oczach czerwoną lampką którą wielu zignorowało. To nie Daniel K. wyprzedził Franco, ale Denzel, wystarczy porównać zebrane przez nich magiczne artefakty. Ale co ja będę sobie strzępił język, skoro media są zachwycone odwrotną interpretacją. Nikt nawet nie ukrywa, a nawet podkreślany jest fakt, że to jest akurat 5 gości na których jeszcze nie ma żadnego haka. Podobnie jak z kilkoma innymi kategoriami gdzie podkreślana jest płeć i rasa, a nie szczyt tegorocznych osiągnięć.
Zabawne, że chociaż raz Oldman zbiera wyróżnienia, to oczywiście złośliwy los musiał mu zesłać na galach jego pierwszą z pięciu żon. Ciekawe czy coś znajdą na Gary'ego, sporo niefortunnych wypowiedzi, lata alkoholizmu, 4 rozwody, a czasu do głosowania jeszcze sporo.
Możliwe, że pomyliłem się co do reformy Akademii, przynajmniej jeśli chodzi o nominowane tytuły. Nie wszystko jeszcze widziałem, ale lista wygląda... poważnie? prestiżowo? Phantom Thread, Post, nawet taki oscar bait jak Darkest Hour to tytuły dalekie od popkulturowych niespodzianek (wszędzie czytam o Wonder Woman, ale mało kto potrafi wykrztusić gdzie chciałby ją widzieć oprócz formułek o wiekopomnym sukcesie. Ale spoko, wiem, że chodzi o film i scenariusz). Może jednak odnowiona Akademia ma przed sobą jakieś perspektywy, ale najpierw trzeba byłoby odsunąć obecne aktorsko-medialne towarzystwo od nieformalnej władzy.
I jeszcze jedno, jeśli chodzi o sposób ogłoszenia nominacji. Daleko od zeszłorocznego festiwalu cringe'u, ale to była TA Tiffany Haddish? Chryste Panie...
Co do Franco, post Galadha przekonał mnie, że jednak BAFTA była mocną, napieprzającą po oczach czerwoną lampką którą wielu zignorowało. To nie Daniel K. wyprzedził Franco, ale Denzel, wystarczy porównać zebrane przez nich magiczne artefakty. Ale co ja będę sobie strzępił język, skoro media są zachwycone odwrotną interpretacją. Nikt nawet nie ukrywa, a nawet podkreślany jest fakt, że to jest akurat 5 gości na których jeszcze nie ma żadnego haka. Podobnie jak z kilkoma innymi kategoriami gdzie podkreślana jest płeć i rasa, a nie szczyt tegorocznych osiągnięć.
Zabawne, że chociaż raz Oldman zbiera wyróżnienia, to oczywiście złośliwy los musiał mu zesłać na galach jego pierwszą z pięciu żon. Ciekawe czy coś znajdą na Gary'ego, sporo niefortunnych wypowiedzi, lata alkoholizmu, 4 rozwody, a czasu do głosowania jeszcze sporo.
Możliwe, że pomyliłem się co do reformy Akademii, przynajmniej jeśli chodzi o nominowane tytuły. Nie wszystko jeszcze widziałem, ale lista wygląda... poważnie? prestiżowo? Phantom Thread, Post, nawet taki oscar bait jak Darkest Hour to tytuły dalekie od popkulturowych niespodzianek (wszędzie czytam o Wonder Woman, ale mało kto potrafi wykrztusić gdzie chciałby ją widzieć oprócz formułek o wiekopomnym sukcesie. Ale spoko, wiem, że chodzi o film i scenariusz). Może jednak odnowiona Akademia ma przed sobą jakieś perspektywy, ale najpierw trzeba byłoby odsunąć obecne aktorsko-medialne towarzystwo od nieformalnej władzy.
I jeszcze jedno, jeśli chodzi o sposób ogłoszenia nominacji. Daleko od zeszłorocznego festiwalu cringe'u, ale to była TA Tiffany Haddish? Chryste Panie...
24-01-2018, 10:25





