Powtórki MCU ciąg dalszy:
TIH, czyli czarna owca uniwersum nie jest takim złym filmem, choć mógłby być zdecydowanie lepszym. Wyróżnia się bardzo poważnym jak na to uniwersum podejściem, do tego stopnia, że gdy zdarza mu się wyskoczyć z jakimś żartem, albo zabawną sytuacją (scena z taksówką) to wręcz zgrzyta. Cierpi niestety na podobny problem jak Iron Man 2, film się zwyczajnie ślimaczy, za mało tu akcji - z Hulkiem mamy całe trzy sceny akcji, z czego w jednej go praktycznie nie widać (choć z pewnych względów może to i lepiej), a dwie pozostałe też dupy nie urywają. Problemem jest sam Hulk, który nie jest podobny ani do Nortona ani do późniejszego MCU-Hulka, przez co wydaje się oderwany zarówno od całego MCU, jak i od postaci Bannera - w przeciwieńswie do Avengers czy nawet Hulka Anga Lee w ogóle nie czuję, że to ta sama postać. Poza tym wygląda jak ulepiona z gówna statua, co też mu nie pomaga, a w scenach walki z Abomination, w momentach gdy obaj oświetleni są ogniem nawet nie widać, że Hulk jest zielony i zlewają się obaj w jedną masę. Mimo wszystko jakoś się to ogląda i przy wczorajszej powtórce film wszedł mi na pewno lepiej niż Iron Man 2. 5-6/10.
PS> nie licząc koszmarnego CGI-Hulka podoba mi się wygląd filmu, nasycone kolory, mocny kontrast, chwilami (szczególnie w scenach nocnych) wręcz przypomina filmy Michaela Baya.
TIH, czyli czarna owca uniwersum nie jest takim złym filmem, choć mógłby być zdecydowanie lepszym. Wyróżnia się bardzo poważnym jak na to uniwersum podejściem, do tego stopnia, że gdy zdarza mu się wyskoczyć z jakimś żartem, albo zabawną sytuacją (scena z taksówką) to wręcz zgrzyta. Cierpi niestety na podobny problem jak Iron Man 2, film się zwyczajnie ślimaczy, za mało tu akcji - z Hulkiem mamy całe trzy sceny akcji, z czego w jednej go praktycznie nie widać (choć z pewnych względów może to i lepiej), a dwie pozostałe też dupy nie urywają. Problemem jest sam Hulk, który nie jest podobny ani do Nortona ani do późniejszego MCU-Hulka, przez co wydaje się oderwany zarówno od całego MCU, jak i od postaci Bannera - w przeciwieńswie do Avengers czy nawet Hulka Anga Lee w ogóle nie czuję, że to ta sama postać. Poza tym wygląda jak ulepiona z gówna statua, co też mu nie pomaga, a w scenach walki z Abomination, w momentach gdy obaj oświetleni są ogniem nawet nie widać, że Hulk jest zielony i zlewają się obaj w jedną masę. Mimo wszystko jakoś się to ogląda i przy wczorajszej powtórce film wszedł mi na pewno lepiej niż Iron Man 2. 5-6/10.
PS> nie licząc koszmarnego CGI-Hulka podoba mi się wygląd filmu, nasycone kolory, mocny kontrast, chwilami (szczególnie w scenach nocnych) wręcz przypomina filmy Michaela Baya.
13-02-2018, 11:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-02-2018, 11:14 przez Gieferg.)





