MacLachlan akurat miał swoje pięć minut - po prostu kariera nie ułożyła mu się najlepiej, ale w połowie lat 90. zagrał duże role w kilku głośniejszych filmach, ogólnie dało się go zobaczyć poza "Twin Peaks". Natomiast Hinds zagrał zajebiście w "Rzymie" i od tamtej pory jest marnowany w epizodycznych, mało znaczących rólkach. Po sukcesie "Rzymu" potrzebował, jak sądzę, roli czarnego charakteru w jakiejś głośnej adaptacji komiksu czy innym Bondzie, czegoś w stylu Geoffreya Rusha i jego roli w "Piratach..." po której jest ciągle na fali wznoszącej - raz chałtura, a raz konkretna rola w dobrym filmie. Podobnie karierę ułożył sobie Ian MacShane.
20-03-2018, 21:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-03-2018, 21:09 przez Albertino.)







