co mi się nie podobało w AG? było kilka w sumie nieistotnych momentów, które bym wywalił:
1. krótka i ekspresywna scena seksu na kuchennym blacie detektywa Robertsa z pania adwokat (nie pasowała do filmu nic a nic, prędzej do jakiejś komedii dla młodzieży);
2. ostatnie ujecie, ukazujące Lucasa przed więzienną bramą (jak mowie - zakończyłbym film nieco wcześniej na pytaniu Lucasa o wodę święconą);
3. spotkanie Lucasa z wietnamskim baronem narkotykowym - chodzi o łatwość, z jaką udało się Lucasowi przekonać go do swoich racji. z drugiej strony wyłożył na stol 400 patoli. wypłacalność to podstawa.
4. po czesci zdadzam sie z Darkiem Arestem (Esensja), kiedy pisze, że ostatnie sceny sugerują, jakoby pomiędzy Lucasaem a Richardsem wykwitła przyjaźń, przez co cały moralny niepokój idzie w odstawkę. potrafię zrozumieć detektywa, jego podniecenie sprawą - w końcu tacy jak on czy Serpico doprowadzili na początku lat 70-tych do aresztowania 3/4 składu nowojorskiej policji. niemniej surowa poza i protekcjonalne traktowanie byłyby bardziej na miejscu.
1. krótka i ekspresywna scena seksu na kuchennym blacie detektywa Robertsa z pania adwokat (nie pasowała do filmu nic a nic, prędzej do jakiejś komedii dla młodzieży);
2. ostatnie ujecie, ukazujące Lucasa przed więzienną bramą (jak mowie - zakończyłbym film nieco wcześniej na pytaniu Lucasa o wodę święconą);
3. spotkanie Lucasa z wietnamskim baronem narkotykowym - chodzi o łatwość, z jaką udało się Lucasowi przekonać go do swoich racji. z drugiej strony wyłożył na stol 400 patoli. wypłacalność to podstawa.
4. po czesci zdadzam sie z Darkiem Arestem (Esensja), kiedy pisze, że ostatnie sceny sugerują, jakoby pomiędzy Lucasaem a Richardsem wykwitła przyjaźń, przez co cały moralny niepokój idzie w odstawkę. potrafię zrozumieć detektywa, jego podniecenie sprawą - w końcu tacy jak on czy Serpico doprowadzili na początku lat 70-tych do aresztowania 3/4 składu nowojorskiej policji. niemniej surowa poza i protekcjonalne traktowanie byłyby bardziej na miejscu.
03-02-2008, 12:01






