Tyler to wyobrażenie, Marla to wyobrażenie, Bob to wyobrażenie, wszystko jest wyobrażeniem(?).
Ciekawa teoria, ale wtedy "Fight Club" jest filmem o masturbującym się gościu, wyobrażającym sobie podziemne bijatyki i rewolucje, leżąc sobie w hotelu. Chyba sam Fincher dopiero dowiedziałby się o sensie swojego filmu z tej strony.
Ciekawa teoria, ale wtedy "Fight Club" jest filmem o masturbującym się gościu, wyobrażającym sobie podziemne bijatyki i rewolucje, leżąc sobie w hotelu. Chyba sam Fincher dopiero dowiedziałby się o sensie swojego filmu z tej strony.
03-07-2018, 16:10





