Lucky (2017) - tytułowy Lucky to 90latek prowadzący nudne życie w miasteczku. Pewnego dnia jego rutynowe życie zostaje zmienione przez upadek w domu po którym zaczyna się zastanawiać nad sensem swojego życia. Ostatni film w którym zagrał Harry Dean Stanton. Bardzo kojarzył mi się z Prostą Historią gdzie Stanton grał brata głównego bohatera i dla mnie to taka nieoficjalna kontynuacja filmu Lyncha. A co zabawne reżyserem jest aktor John Caroll Lynch, który nie jest spokrewniony z twórcą Twin Peaks, ale gdybym nie wiedział kto jest reżyserem to uwierzyłbym że to Davida Lyncha film w którym obsadził w roli głównej swojego przyjaciela, a na drugim planie samego siebie. Co do Davida to tak jak podejrzewałem po świetnej roli w Twin Peaks 3 serii on nie tyle gra co jest sobą na planie filmów, bo tutaj jest taki sam jak w serialu tylko nie krzyczy. Zresztą same znane twarze bo grają też Rivingston, Ed Begley jr, Barry Shabaka Henley, Beth Grant. Jest też Tom Skeritt i nie wierzę, że scena z nim to nie było nawiązanie do Alien Ridleya Scotta, choć nic nie wspominają o filmie Scotta. Znakomita produkcja w klimacie Przystanku Alaska połączonego z klimatem Twin Peaks.
Co do klimatu TP to chodzi mi o to, że jakby z serialu usunąć mitologię i śledztwo, a zostawić same obyczajowe i komediowe wątki o mieszkańcach to historie mieszkańców idealnie by się odnalazły w tym filmie. No i kolorystycznie podobnie jak w TP w filmie mamy ciepłe barwy. Dominuje w filmie humor, lekkość, jest sporo świetnych dialogów. Jest też jedna scena niby dziejąca się w rzeczywistości, ale też to mógł to być sen/wizja, czyli scena jak z Davida Lyncha, ale to debiut aktora. Przypadkiem chyba też nie jest to, że jednym z głównych motywów muzycznych jest Red River Valley, który na harmonijce też zagrał aktor - podobnie było w TP 3 gdzie Stanton też zaśpiewał i zagrał ten utwór, ale na gitarze. Bardzo dobry film, 8/10.
Co do klimatu TP to chodzi mi o to, że jakby z serialu usunąć mitologię i śledztwo, a zostawić same obyczajowe i komediowe wątki o mieszkańcach to historie mieszkańców idealnie by się odnalazły w tym filmie. No i kolorystycznie podobnie jak w TP w filmie mamy ciepłe barwy. Dominuje w filmie humor, lekkość, jest sporo świetnych dialogów. Jest też jedna scena niby dziejąca się w rzeczywistości, ale też to mógł to być sen/wizja, czyli scena jak z Davida Lyncha, ale to debiut aktora. Przypadkiem chyba też nie jest to, że jednym z głównych motywów muzycznych jest Red River Valley, który na harmonijce też zagrał aktor - podobnie było w TP 3 gdzie Stanton też zaśpiewał i zagrał ten utwór, ale na gitarze. Bardzo dobry film, 8/10.
19-07-2018, 15:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-07-2018, 15:23 przez michax.)





