Tak do 2/3 rewelka, z odpowiednią ilością twistów, tempem narracji i kilkoma bardzo efektownymi scenami akcji.
Cruise'a mocno wspomagają charyzmatyczny Cavill, do którego pasuje postać przygłupawego agenta-tarana i francuska szefowa podziemia z charakterystyczną twarzą i aż nadto cheesy ksywą.
Niestety po całej akcji w Paryżu twisty przeskakują rekina i samym tym poczułem się mocno wytrącony z akcji, to jeszcze na dodatek serwują elementy dramatyczne które same nie wiedzą czy chcą być dramatyczne, a takie na pewno nie są.
Finał to już takie trochę wzruszenie ramion. Może gdybym był fanem serii to bardziej bym się emocjonował wszystkimi postaciami z drugiego planu, a tak pod koniec już ziewałem. Do Cavilla a w szczególności do tej postaci bycie kultystą pasowało jak pięść do oka, ta znajoma Cruise'a była strasznie nijaka, a główny zły wychodził z siebie starając się robić groźne miny... ostatecznie był bardziej bezużyteczny niż Ultron. Jeszcze to wciskanie na siłę żony Cruise'a balansowało na granicy złego hollywoodzkiego kiczu.
6+/10
Twórcy MI niech się uczą od braci Russo jak zmieścić dobry dramatyzm w kinie akcji.
Cruise'a mocno wspomagają charyzmatyczny Cavill, do którego pasuje postać przygłupawego agenta-tarana i francuska szefowa podziemia z charakterystyczną twarzą i aż nadto cheesy ksywą.
Niestety po całej akcji w Paryżu twisty przeskakują rekina i samym tym poczułem się mocno wytrącony z akcji, to jeszcze na dodatek serwują elementy dramatyczne które same nie wiedzą czy chcą być dramatyczne, a takie na pewno nie są.
Finał to już takie trochę wzruszenie ramion. Może gdybym był fanem serii to bardziej bym się emocjonował wszystkimi postaciami z drugiego planu, a tak pod koniec już ziewałem. Do Cavilla a w szczególności do tej postaci bycie kultystą pasowało jak pięść do oka, ta znajoma Cruise'a była strasznie nijaka, a główny zły wychodził z siebie starając się robić groźne miny... ostatecznie był bardziej bezużyteczny niż Ultron. Jeszcze to wciskanie na siłę żony Cruise'a balansowało na granicy złego hollywoodzkiego kiczu.
6+/10
Twórcy MI niech się uczą od braci Russo jak zmieścić dobry dramatyzm w kinie akcji.
10-10-2018, 17:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2018, 17:19 przez Capt. Nascimento.)





