W niedzielę pięć odcinków, wczoraj w trakcie dnia dwa, aż wreszcie ubiegłej nocy finał. Myśli i emocji tyle, że sen poszedł na drugi plan. Choć również muszę jeszcze nadrobić parę klasyków, to jak dla mnie najlepszy polski serial. Po prostu. Kocham bezwarunkowo, noszę w serduszku i będę wracał. A oczekiwania od pierwszego zwiastuna były niebotyczne. Książkę przeczytałem z półtora roku temu i bardzo polubiłem, a choć nie wszystko z niej już pamiętam, to jako adaptacja z jednej strony zachowuje szacunek do pierwowzoru, ale gdy trzeba, dystansuje się na własną korzyść.
Kreacja postaci i realizacja z najwyższej półki, zwłaszcza zdjęcia (Englert!) i scenografia zasługują na wszelkie laury. PropJoe, święte słowa, znajdujemy się gdzieś na granicy swojskości i odrealnienia; czuć klimat wypoconego koszmaru, brudnej beznadziei, ale zewsząd wyzierają neony. Oficjalną playlistę będę męczył długo. No i kiedy ostatni raz mieliśmy w polskim serialu obsadę o takim stężeniu charyzmy?
Pewnie, że tu i ówdzie zastanowiłbym się nad dialogami, jasne, że główna rola może wzbudzać wątpliwości (ja tam mimo widocznych warsztatowych braków kupuję i mam nadzieję zobaczyć, jak Kamil Nożyński rozwija się aktorsko), ale mimo paru mankamentów nie ukrywam zachwytu: tryumf na niemal każdej płaszczyźnie. Poprzeczka została zawieszona naprawdę wysoko, a to cieszy najbardziej. Niesamowity rok dla rodzimych produkcji telewizyjnych, a jedna premiera jeszcze przed nami... Kino przeżywa renesans od ładnych paru lat, więc fajnie, że nowe przyszło i tutaj.
8.5/10
PS. Ulubiona scena? Trudno powiedzieć, bo i tyle tu dobra, ale wciąż mam ciary na myśl o
Kreacja postaci i realizacja z najwyższej półki, zwłaszcza zdjęcia (Englert!) i scenografia zasługują na wszelkie laury. PropJoe, święte słowa, znajdujemy się gdzieś na granicy swojskości i odrealnienia; czuć klimat wypoconego koszmaru, brudnej beznadziei, ale zewsząd wyzierają neony. Oficjalną playlistę będę męczył długo. No i kiedy ostatni raz mieliśmy w polskim serialu obsadę o takim stężeniu charyzmy?
Pewnie, że tu i ówdzie zastanowiłbym się nad dialogami, jasne, że główna rola może wzbudzać wątpliwości (ja tam mimo widocznych warsztatowych braków kupuję i mam nadzieję zobaczyć, jak Kamil Nożyński rozwija się aktorsko), ale mimo paru mankamentów nie ukrywam zachwytu: tryumf na niemal każdej płaszczyźnie. Poprzeczka została zawieszona naprawdę wysoko, a to cieszy najbardziej. Niesamowity rok dla rodzimych produkcji telewizyjnych, a jedna premiera jeszcze przed nami... Kino przeżywa renesans od ładnych paru lat, więc fajnie, że nowe przyszło i tutaj.
8.5/10
PS. Ulubiona scena? Trudno powiedzieć, bo i tyle tu dobra, ale wciąż mam ciary na myśl o
30-10-2018, 23:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2018, 23:20 przez Galadh.)
Spoiler




