Nie wiem co myśleć, ostatni odcinek za bardzo idzie w oniryczne blurby i zostawia z niepewnością zamiast po prostu powiedzieć co i jak. Narzekam bo muszę pomyśleć? Nie, nie dlatego. Lubię myśleć tam, gdzie jest na to miejsce, ta historia moim zdaniem nim nie jest.
Warszawa ma tu świetny klimat, w czym oczywiście zasługa świetnych zdjęć i dobrego doboru muzyki. Ogólnie KLIMAT (w tym scen snów / wizji, na szczególny plus te z Czernobyla), warsztat, reżyseria są tu najmocniejszą stroną tego serialu. To wyższa półka i gdyby nie ona mielibyśmy w sumie nic innego jak kolejny festiwal patologii Patryka Vegi. Świat i ludzie o których opowiada ten serial odpycha i przeraża o tyle, że to nie odległa abstrakcja zza Oceanu, ale coś co dzieje się tu, teraz, obok nas i jest tak blisko, że włosy stają dęba. Rozwalił mnie wjazd na chatę Anastazji, wyrzucenie psa za okno i dwa gwałty do których prawie tam doszło.
Bardziej od beznadziejnego aktorstwa Nożynskiego (oby się wyrobił, ma świetną ekranową prezencję) irytowały mnie okropbie napisane i zagrane główne bohaterki kobiece, z naciskiem na Pazinę. Oglądanie i słuchanie tego pustaka sprawiało mi ból i w sumie jest to zarzut do większości jeśli nie wszystkich, boleśnie jednowymiarowych, pustych atrap ludzkich które przewijają się po ekranie. Niektóre ratują aktorzy: Więckiewicz jest świetny (monolog na basenie!), a Frycz zwyczajnje wymiata.
Ogólnie jestem po części rozczarowany, bo mogła to być zrywająca beret, absolutnie wybitna rzecz, ale i zadowolony, bo mimo trudnego początku, beznadziejnego (i tak zagranego) Kuby wciągnął mnie i na końcu nie zostawił z poczuciem straconego czasu.
Dobre, bo polskie.
Warszawa ma tu świetny klimat, w czym oczywiście zasługa świetnych zdjęć i dobrego doboru muzyki. Ogólnie KLIMAT (w tym scen snów / wizji, na szczególny plus te z Czernobyla), warsztat, reżyseria są tu najmocniejszą stroną tego serialu. To wyższa półka i gdyby nie ona mielibyśmy w sumie nic innego jak kolejny festiwal patologii Patryka Vegi. Świat i ludzie o których opowiada ten serial odpycha i przeraża o tyle, że to nie odległa abstrakcja zza Oceanu, ale coś co dzieje się tu, teraz, obok nas i jest tak blisko, że włosy stają dęba. Rozwalił mnie wjazd na chatę Anastazji, wyrzucenie psa za okno i dwa gwałty do których prawie tam doszło.
Bardziej od beznadziejnego aktorstwa Nożynskiego (oby się wyrobił, ma świetną ekranową prezencję) irytowały mnie okropbie napisane i zagrane główne bohaterki kobiece, z naciskiem na Pazinę. Oglądanie i słuchanie tego pustaka sprawiało mi ból i w sumie jest to zarzut do większości jeśli nie wszystkich, boleśnie jednowymiarowych, pustych atrap ludzkich które przewijają się po ekranie. Niektóre ratują aktorzy: Więckiewicz jest świetny (monolog na basenie!), a Frycz zwyczajnje wymiata.
Ogólnie jestem po części rozczarowany, bo mogła to być zrywająca beret, absolutnie wybitna rzecz, ale i zadowolony, bo mimo trudnego początku, beznadziejnego (i tak zagranego) Kuby wciągnął mnie i na końcu nie zostawił z poczuciem straconego czasu.
Dobre, bo polskie.
04-11-2018, 21:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2018, 21:34 przez Mierzwiak.)





