myron.bolitar napisał(a):hehe a skąd niby ten osąd? :D Też co prawda członkiem Akademii nie jestem, ale bardziej wierzę w to, co czytam w artykułach (bo domyślam się, że Ty żadnego "źródła" tej informacji nie masz). A w jednym z nich można wyraźnie przeczytać :
Critics also complain that the Academy does not allow its members to see screeners, even though this is perfectly legal for other major awards categories.
"That is very fair," Johnson argues. "Are you saying all 63 countries (submitting films this year) should manufacture 6,000 DVDs and get them to Academy members? That'll never happen. The beauty of our audience is that they see these films, and they see all of them. And we have a really dedicated committee of almost 400 people who watch these movies."
W reszcie artykułu można przeczytać, że do tego komitetu może dołączyć każdy członek Akademii, ale musi się sam do tego zgłosić, a co za tym idzie - później wypełnić obowiązki, mianowicie obejrzeć WSZYSTKIE nominowane filmy. W praktyce są to najczęściej osoby bardzo zainteresowane filmem zagranicznym.
Podobnie ma się rzecz w przypadku nominacji, kiedy 30osobowy zespół ludzi mających spore pojęcie o filmie zagranicznym, w 10osobowych grupach w trzech różnych miastach ocenia kandydujące filmy
Jedyną "wadą" jest to, że wystarczająco dużo czasu na to całe oglądanie mają zazwyczaj tylko emerytowani (zaowodowo) członkowie Akademii, co wśród krytyków wzbudza wątpliwości, czy nowoczesne i oryginalne filmy mają u nich szanse (ale taki "Tsotsi" chociażby chyba można by do nich zaliczyć)
Tak więc chyba nie masz (na szczęście) racji... I od razu mówię, że nie uważam, żeby Katyń był najlepszym polskim filmem jaki widziałem. Ale wstydzić się za niego na pewno nie musimy, a skoro złożyło się tak, że nominowano go do najważniejszej filmowej nagrody, dla mnie przynajmniej oczywiste jest komu będę w tej kategorii kibicować. Niestety w Polsce chyba nie jest to naturalne - jeśli ktoś (lub coś) osiągnie sukces, więcej ludzi gnoi niż gratuluje...
Oczywiscie, ze nie mam zadnych zrodel, to tylko twory albo mojej chorej wyobrazni albo... zdrowego rozsadku.
A cytat, ktory przytoczyles jeszcze bardziej utwierdzil mnie w moim przekonaniu ;) Z 6000 czlonkow akademii wszystkie filmy oglada 400. Niewiele, ale sporo tych filmow to niesamowite gnioty, wiec doceniam ich wytrwalosc (dlatego nie znosze tej kategorii oscarow - nie dosc, ze film musi spelnic bezsensowne warunki 'techniczne', to jeszcze musi byc do oscara wytypowany przez swoj kraj - moze nad tym obradowac jakas specjalna komisja filmowcow i krytykow, ale rownie dobrze moga o tym zadecydowac widzowie wysylajac sms-y :P, akademia w to nie wnika).
Gdy juz wszystkie filmy zostana obejrzane i wybrana zostaje piatka szczesliwcow zostaje miesiac do ceremonii. Dystrybutor moze wyslac 6 tysiecy kopii do kazdego akademika - ale jak zostalo wspomniane w tym artykule, jest to niewykonalne. Sa oczywiscie organizowane specjalne pokazy tylko dla czlonkow akademii, ale nie wszyscy z nich mieszkaja w Los Angeles czy Nowym Yorku. Zlosliwcy twierdza, ze niektorzy akademicy nawet nie zaprzataja sobie glowy wypelnieniem ankiety 'w ciemno', tylko daja ja dzieciom albo sluzacym :D. W przypadku filmu nieanglojezycznego to moze byc prawda.
Czy kazdy z ponad 5 tysicy czlonkow akademii przez miesiac obejrzy 5 zagranicznych filmow? Nie sadze. A wydaje mi sie, ze jedynym filmem, ktory ich zainteresuje bedzie wlasnie '12'. Od lat w tej kategorii wygrywaja filmy glosne, pokazywane (i nagradzane) na wieeelu festiwalach. W tym roku takich nie ma.
Jezeli wygra "Katyn" nie bede plakal, bo poczytalem sobie o 4 pozostalych i chyba tez arcydzielami nie sa. Ale zdrowy rozsadek podpowiada mi, ze jednak nie ma zbyt wielkich szans. I nie chodzi o to, ze chce by wygral kazdy inny film, byle nie nasz. Po prostu wszystko wskazuje na to, ze wygra konkretnie '12'.
ps. Go Sicko! :D
24-02-2008, 11:53





