Oscary to z perspektywy czasu w wielu przypadkach żaden wyznacznik. Bo ile oscarów mają za reżyserie na swoim koncie Kubrick i Hitchcock? Osoby, które bez przeszkód można uznać, za najwybitniejsze postacie w histori kina. Żadnego. Ile najlepsza dziesiątka reżyserów z niedawnego plebiscytu KMF? Wyszło mi że tylko 4. A gdyby mieli w sumie 40 to nikt by nie mógł tego kwestionować. Wniosek taki, że akademia rzadko docenia prawdziwych wizjonerów i ich najwybitniejsze dzieła, a oscary próbuje dawać im na ostatnią chwilę, gdy ich forma już wyraźnie słabnie i wtedy albo zdążą przyznać nagrodę tak jak Martinowi Scorsese, albo wielcy zostają bez nagród.
25-02-2008, 20:59






