Leci na TVP "skrót" z Oskarów i Kraśko przeprowadza z kimś mini wywiad. Na wstępie mówi, że "Katyń" był faworytem w USA i z podnietą w głosie dodaje, że nawet czytelnicy "NY Times" byli przekonani o triumfie polskiego filmu bo w sondzie prowadzonej przez gazetę aż 92% ludzi na niego głosowało.
Nikt go nie poinformował, że to była kolejna akcja "nalotu" Polaków na jakąś zagraniczną sondę :lol:
--
Swoją drogą nie mogąc oglądać gali, wczoraj posłuchałem relacji z gali w radiowej trójce. Relacja wyglądała mniej więcej tak:
- 2:00 - siedzi dwóch gości przed mikrofonem i rozpływają się w zachwytach nad Katyniem.
- 2:30 - do nich dołączył za pomocą łącza telefonicznego Daniel Olbrychski. I wspólnie wspominają wszystkie dzieła Wajdy, rozpływają się w zachwytach i generalnie ubolewają nad faktem, że Wajda nie dostał jeszcze z 10 Oskarów.
- 3:00 - Ceremonia trwa w najlepsze, ale nie na antenie trójki. Tutaj trwa wciąż wspólne onanizowanie się "Katyniem" i lizanie dupska każdemu, kto choćby pierdnął w stronę planu filmowego.
- 3:30 - Uff, wreszcie zmienili temat - tym razem zastanawiają się, kto może zagrozić "Katyniowi" w walce o statuetkę. Po głębokiej analizie doszli do wniosku (nie mówiąc tego bezpośrednio), że polskie kino jest tak wspaniałe i potężne, że nikt nie jest mu w stanie zagrozić. A skoro tak, to powrócili do wcześniejszego tematu, czyli "chwalmy Pana (Wajdę)".
Oczywiście nie słuchałem tego aż tak dokładnie przez 2 godziny - aż takim masochistą nie jestem. Zwykle słuchałem 5-10 minut, po czym wyłączałem by przerwać odmóżdżanie. Po 15-20 minutach znów włączałem wiedziony nadzieją, że może skończyli pierd**ić o tym "Katyniu" i mówią coś o Oskarach. Płonne to były nadzieje...
Teraz "skrót" w TVP - według programu trwał jakieś 30 minut. Przez pierwszych 20 było o "Katyniu", potem 5 minut o tym drugim "polskim" (za który nagrodę odebrali Brytyjczycy), a na koniec 2-3 minutowa migawka traktująca o tym kto właściwie dostał jakieś nagrody.
Tak to wygląda w publicznych mediach - propaganda sukcesu żyje własnym życiem. Teraz jeszcze brakuje tylko jakiegoś odgórnego dekretu zarządzającego ponowny masowy spęd wszelkiej maści uczniów do kin.
Ja jak jeszcze raz gdzieś usłyszę słowo "Katyń" to chyba - za przeproszeniem - puszczę pawia :roll:
EDIT: Aha, tytułem uzupełnienia dodam, że "Katynia" nie oglądałem i po tym wszystkim to już nie mam najmniejszego zamiaru go oglądać.
Mnie po prostu szlag trafia jak widzę w mediach to wzajemne włażenie sobie w dupę i umacnianie się wzajemnie w przekonaniu, że polskie kino jest świetne. Czasy, kiedy i ja byłem jak bydło w szkole zapędzany do kina na filmy bezpowrotnie minęły i choćby pod przymusem nie obejrzę żadnego filmu, który jest produkowany przede wszystkim z myślą o tym, ile szkół uda się wyciągnąć do kina na seans.
A chyba ponad połowa polskich większych produkcji na przestrzeni ostatnich lat powstała w tym celu.
Nikt go nie poinformował, że to była kolejna akcja "nalotu" Polaków na jakąś zagraniczną sondę :lol:
--
Swoją drogą nie mogąc oglądać gali, wczoraj posłuchałem relacji z gali w radiowej trójce. Relacja wyglądała mniej więcej tak:
- 2:00 - siedzi dwóch gości przed mikrofonem i rozpływają się w zachwytach nad Katyniem.
- 2:30 - do nich dołączył za pomocą łącza telefonicznego Daniel Olbrychski. I wspólnie wspominają wszystkie dzieła Wajdy, rozpływają się w zachwytach i generalnie ubolewają nad faktem, że Wajda nie dostał jeszcze z 10 Oskarów.
- 3:00 - Ceremonia trwa w najlepsze, ale nie na antenie trójki. Tutaj trwa wciąż wspólne onanizowanie się "Katyniem" i lizanie dupska każdemu, kto choćby pierdnął w stronę planu filmowego.
- 3:30 - Uff, wreszcie zmienili temat - tym razem zastanawiają się, kto może zagrozić "Katyniowi" w walce o statuetkę. Po głębokiej analizie doszli do wniosku (nie mówiąc tego bezpośrednio), że polskie kino jest tak wspaniałe i potężne, że nikt nie jest mu w stanie zagrozić. A skoro tak, to powrócili do wcześniejszego tematu, czyli "chwalmy Pana (Wajdę)".
Oczywiście nie słuchałem tego aż tak dokładnie przez 2 godziny - aż takim masochistą nie jestem. Zwykle słuchałem 5-10 minut, po czym wyłączałem by przerwać odmóżdżanie. Po 15-20 minutach znów włączałem wiedziony nadzieją, że może skończyli pierd**ić o tym "Katyniu" i mówią coś o Oskarach. Płonne to były nadzieje...
Teraz "skrót" w TVP - według programu trwał jakieś 30 minut. Przez pierwszych 20 było o "Katyniu", potem 5 minut o tym drugim "polskim" (za który nagrodę odebrali Brytyjczycy), a na koniec 2-3 minutowa migawka traktująca o tym kto właściwie dostał jakieś nagrody.
Tak to wygląda w publicznych mediach - propaganda sukcesu żyje własnym życiem. Teraz jeszcze brakuje tylko jakiegoś odgórnego dekretu zarządzającego ponowny masowy spęd wszelkiej maści uczniów do kin.
Ja jak jeszcze raz gdzieś usłyszę słowo "Katyń" to chyba - za przeproszeniem - puszczę pawia :roll:
EDIT: Aha, tytułem uzupełnienia dodam, że "Katynia" nie oglądałem i po tym wszystkim to już nie mam najmniejszego zamiaru go oglądać.
Mnie po prostu szlag trafia jak widzę w mediach to wzajemne włażenie sobie w dupę i umacnianie się wzajemnie w przekonaniu, że polskie kino jest świetne. Czasy, kiedy i ja byłem jak bydło w szkole zapędzany do kina na filmy bezpowrotnie minęły i choćby pod przymusem nie obejrzę żadnego filmu, który jest produkowany przede wszystkim z myślą o tym, ile szkół uda się wyciągnąć do kina na seans.
A chyba ponad połowa polskich większych produkcji na przestrzeni ostatnich lat powstała w tym celu.
25-02-2008, 23:08






