Może ja po prostu chodziłem do "dziwnej" szkoły, ale myśmy sami wybierali, na co jedziemy do kina. Czasem ktoś nam proponował (np. pani od historii "Upadek" - pojechaliśmy i chyba nikt nie żałował) ale nikt nie jechał na film, którego nie chciał oglądać... A jeśli ktoś jedzie na nieważne co, tylko po to żeby się urwać z lekcji to jego sprawa i niech nie ma pretensji do PISF, MEN czy kogokolwiek innego. (a tak na marginesie ja akurat na Katyniu byłem w godzinach porannych w dzień powszedni i żadnej szkoły nie było - choć sala dosyć pełna - bo myślę, że jednak tylko i wyłącznie licea się na ten film wybierały)
26-02-2008, 01:20






