Skończone.
Strasznie to sztuczne. Widać dużo gwiazdorzenia. Dłużyzny, idiotyczne dialogi, wątki z dupy, ogólnie chciałem aby sie to skończyło jak najszybciej.
Postaci zachowują się jakby to była taka pierwsza akcja. Nancy, Hopper, Joyce odwalaja taką padake, że sam mam ochotę ich wszystkich udusic. Dodajmy do tego mega denerwujaca gowniarę o twarzy 60-latki. Reasumując bohaterowie niczego się nie nauczyli, popełniają te same błędy a oglądanie tych samych błędów jest nudne. Muzyka momentami nie pasuje do scen, dzieje się coś znaczącego przełomowego a w tle leci zabawna muzyczka-to nie bajka dla dzieci. A Neverending Story to żenada (wspomnijmy ze gonił ich wtedy wiadomo kto). Klimatu zero.
Całkowicie zmienił się target odbiorców. Humor momentami żenujący, jak z tanich amerykańskich komedii familijnych. Niby więcej drastycznych scen, ale często ma się wrażenie, że jest to już tylko debilny film dla dzieci/nastolatków. Epatowanie tą emocjonalnością na siłę. Co było fajne w 1 i 2 sezonie, bo pojawiało się naturalnie raz na ruski rok, tu jest po prostu podawane nachalnie, aż do porzygu.
Dorzucony wątek dla LGBT no bp przecież w połowie lat 80tych było tego od groma w filmach, zwłaszcza dla nastolatków.
Ze ścieżki muzycznej zapamiętałem Madonnę chyba tylko, z filmów Back to the Future, Karate Kid. Aktorstwo Winony Ryder to jakas parodia - wytrzecz oczu z wiecznym zdziwieniem. Kobieto, ogarnij się! Koszmar!
A za tok dostaniecie znowu Ruskich (jaki debil ten wątek wymyslil?!) z Hopperem i znowu z tymi samymi potworkami.
Strasznie to sztuczne. Widać dużo gwiazdorzenia. Dłużyzny, idiotyczne dialogi, wątki z dupy, ogólnie chciałem aby sie to skończyło jak najszybciej.
Postaci zachowują się jakby to była taka pierwsza akcja. Nancy, Hopper, Joyce odwalaja taką padake, że sam mam ochotę ich wszystkich udusic. Dodajmy do tego mega denerwujaca gowniarę o twarzy 60-latki. Reasumując bohaterowie niczego się nie nauczyli, popełniają te same błędy a oglądanie tych samych błędów jest nudne. Muzyka momentami nie pasuje do scen, dzieje się coś znaczącego przełomowego a w tle leci zabawna muzyczka-to nie bajka dla dzieci. A Neverending Story to żenada (wspomnijmy ze gonił ich wtedy wiadomo kto). Klimatu zero.
Całkowicie zmienił się target odbiorców. Humor momentami żenujący, jak z tanich amerykańskich komedii familijnych. Niby więcej drastycznych scen, ale często ma się wrażenie, że jest to już tylko debilny film dla dzieci/nastolatków. Epatowanie tą emocjonalnością na siłę. Co było fajne w 1 i 2 sezonie, bo pojawiało się naturalnie raz na ruski rok, tu jest po prostu podawane nachalnie, aż do porzygu.
Dorzucony wątek dla LGBT no bp przecież w połowie lat 80tych było tego od groma w filmach, zwłaszcza dla nastolatków.
Ze ścieżki muzycznej zapamiętałem Madonnę chyba tylko, z filmów Back to the Future, Karate Kid. Aktorstwo Winony Ryder to jakas parodia - wytrzecz oczu z wiecznym zdziwieniem. Kobieto, ogarnij się! Koszmar!
A za tok dostaniecie znowu Ruskich (jaki debil ten wątek wymyslil?!) z Hopperem i znowu z tymi samymi potworkami.
15-07-2019, 21:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2019, 01:50 przez Doppelganger.)





