Przypomniały mi się dwa żenujące momenty o których nikt nie wspomniał:
- ojciec Bev i spryskiwanie siebie i jej perfumami matki. Ludzieee, to było do tego stopnia przerysowane, że wyszło jak niezamierzona parodia
- tredowaty wymiotuje na Eddiego i... na kilka sekund wchodzi refren Angel of the Morning po czym się urywa
![[Obrazek: giphy.gif]](https://media0.giphy.com/media/l3q2K5jinAlChoCLS/giphy.gif)
[EDIT: właśnie oglądam reckę chłopaków z RLM i też o tym wspominają]
Za największą zaletę filmu uznaję to, że... nie jest do niczego potrzebny. Jedynka pewnie stoi o własnych siłach, i mimo motywu obietnicy i dialogu o ewentualnym powrocie Tego, działa jako autonomiczne dzieło i tym dla będzie, nie widzę potrzeby więcej wracać do kontynuacji.
- ojciec Bev i spryskiwanie siebie i jej perfumami matki. Ludzieee, to było do tego stopnia przerysowane, że wyszło jak niezamierzona parodia
- tredowaty wymiotuje na Eddiego i... na kilka sekund wchodzi refren Angel of the Morning po czym się urywa
![[Obrazek: giphy.gif]](https://media0.giphy.com/media/l3q2K5jinAlChoCLS/giphy.gif)
[EDIT: właśnie oglądam reckę chłopaków z RLM i też o tym wspominają]
Za największą zaletę filmu uznaję to, że... nie jest do niczego potrzebny. Jedynka pewnie stoi o własnych siłach, i mimo motywu obietnicy i dialogu o ewentualnym powrocie Tego, działa jako autonomiczne dzieło i tym dla będzie, nie widzę potrzeby więcej wracać do kontynuacji.
09-09-2019, 01:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2019, 02:28 przez Mierzwiak.)





