Chapter 2 jest dla Chaptera 1 tym, czym Engdame dla Infinity War ;) Wiem, to głupia analogia, ale w gruncie rzeczy pierwsza odsłona w obu tytułach jest bardziej zwarta, lepiej wyreżyserowana, krótsza, zwyczajnie ciekawsza i budząca więcej emocji - tam aż biło jakimś efektem świeżości. W Chapter 2 jest wszystkiego o wiele za dużo, a drugi akt w którym bohaterowie chodzą po swoje talizmany to taka fabularna mielizna, że szkoda pisać. A pod koniec mamy już takie łubudu, że z ekranu aż wypadają wydane na CGI dolary.
Wątek Bowersa jest tragiczny. Nie pojmuję, jak można było zostawić taki syf w kinowej wersji jak:
Poza kilkoma innymi problemami (słabe i nierówne efekty, zwłaszcza w restauracji) oglądało się jednak w miarę dobrze. Nigdy nie mogłem przekonać się do książki ;) może teraz się uda. Casting wypadł bardzo fajnie, ale Ben, Richie i Eddie królują, reszta jest poprawna i nie wadzi. Jeżeli chodzi o pochodzenie klauna, to strzelam że Muschetti nie gwałci książkowej wersji, ale nie wytłumaczył tego tak bezpośrednio jak King (jeżeli nie mam racji, poprawcie mnie).
Chapter 1 - 8/10
Chapter 2 - 6+/10
Wątek Bowersa jest tragiczny. Nie pojmuję, jak można było zostawić taki syf w kinowej wersji jak:
Poza kilkoma innymi problemami (słabe i nierówne efekty, zwłaszcza w restauracji) oglądało się jednak w miarę dobrze. Nigdy nie mogłem przekonać się do książki ;) może teraz się uda. Casting wypadł bardzo fajnie, ale Ben, Richie i Eddie królują, reszta jest poprawna i nie wadzi. Jeżeli chodzi o pochodzenie klauna, to strzelam że Muschetti nie gwałci książkowej wersji, ale nie wytłumaczył tego tak bezpośrednio jak King (jeżeli nie mam racji, poprawcie mnie).
Chapter 1 - 8/10
Chapter 2 - 6+/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
10-09-2019, 20:39
Spoiler




