Po pierwszym odcinku urywu nie ma. Reżyseria i inscenizacja to takie typowe telewizyjne stany średnie, casting też niestety nie zachwyca. Będę oglądał dalej, ale jest mniej więcej tak jak się tu wszyscy spodziewali. I Cavill rzeczywiście nie jest tu największym problemem, bo tym jest telewizyjne scenopisarstwo rodem sprzed ery HBO.
Nie wiem... do takich rzeczy trzeba jakiegoś wizjonera, czekam na adaptację fantasy, którą całościowo wyreżyseruje jakiś świr pokroju Refna (można go hejtować ile wlezie, ale reżysersko jego "Too Old to Die Young" zjada na śniadanie wszystko co telewizja w tym roku wypuściła), bo to jest takie nijakie, że jeszcze przed seansem miałem uczucie, że już to oglądałem. Telewizyjne podejście z reżyserowaniem każdego odcinka przez kogoś innego ewidentnie w takich produkcjach nie zdaje egzaminu.
Paszczak, najlepsze rzeczy w polskim fantasy pisał Dukaj i Adrzejek (znając jego kompleksy) z pewnością moczy się w nocy na myśl, że nigdy nie napisze czegoś na choćby zbliżonym poziomie. Ogólnie zachwycanie się sprawnym rzemieślnikiem Sapkowskim to dla mnie jakaś nie dająca się rozwiązać zagadka. Ostatnio przeczytałem "Narrenturm" no i ok, fajnie się to czyta, ale to takie czytadło do pociągu i nic ponad to. Taki polski odpowiednik Kinga (przynajmniej tak to widzę w kwestii ogólnego odbioru ich dzieł), tyle że King jednak w zalewie przeciętniactwa napisał kilka bardzo, ale to bardzo dobrych rzeczy.
Nie wiem... do takich rzeczy trzeba jakiegoś wizjonera, czekam na adaptację fantasy, którą całościowo wyreżyseruje jakiś świr pokroju Refna (można go hejtować ile wlezie, ale reżysersko jego "Too Old to Die Young" zjada na śniadanie wszystko co telewizja w tym roku wypuściła), bo to jest takie nijakie, że jeszcze przed seansem miałem uczucie, że już to oglądałem. Telewizyjne podejście z reżyserowaniem każdego odcinka przez kogoś innego ewidentnie w takich produkcjach nie zdaje egzaminu.
Paszczak, najlepsze rzeczy w polskim fantasy pisał Dukaj i Adrzejek (znając jego kompleksy) z pewnością moczy się w nocy na myśl, że nigdy nie napisze czegoś na choćby zbliżonym poziomie. Ogólnie zachwycanie się sprawnym rzemieślnikiem Sapkowskim to dla mnie jakaś nie dająca się rozwiązać zagadka. Ostatnio przeczytałem "Narrenturm" no i ok, fajnie się to czyta, ale to takie czytadło do pociągu i nic ponad to. Taki polski odpowiednik Kinga (przynajmniej tak to widzę w kwestii ogólnego odbioru ich dzieł), tyle że King jednak w zalewie przeciętniactwa napisał kilka bardzo, ale to bardzo dobrych rzeczy.
21-12-2019, 00:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2019, 00:23 przez Albertino.)






