Ahmed Best opowiada o problemach sequeli:
Plus chciałbym się jeszcze raz odnieść co do zarzutów wobec prequeli i George'a Lucasa. Gdyż wiadomo jakie są dialogi, ale z drugiej strony wolę te od Lucasa, które przynajmniej nie starają się być "cool a la Marvel" jak w sequelach i przez swoją inność, nawet pasują do tego klimatu kosmicznej opery mydlanej.
Ale już zarzuty o reżyserię są dla mnie trudniejsze do zrozumienia. I bardziej traktuję je jako typowy przykład, wielokrotnie powtarzanego kłamstwa, które stało się prawdą. Gdyż jakaś grupa pseudo-krytyków na YouTubie powiedziała tak i przyjęło się tak mówić.
Gdyż właśnie to co jest według mnie u Lucasa siłą, to umiejętność opowiada historii wyłącznie przy pomocy obrazu. Dla przykładu właśnie te sceny są dla mnie najmocniejsze, przy czym wiadomo John Williams odwala przy tym ogromną robotę:
Pamiętam też zarzuty, że Lucasa za mało się dzieje i sceny dialogowe są np. zbyt statyczne. Po pierwsze wolę to niż sztuczne tworzenie napięcia z częstym cięciem i kamerą jeżdżącą, że aż chce się zwymiotować. Poza tym właśnie jak patrzę na kompozycję sceny, to aż miło patrzeć o dbałość o detale, co się dzieje na drugim, trzecim planie. Już nie wspominając, że sceny akcji są dobrze nakręcone. A już cały wyścig ścigaczy naprawdę świetnie wygląda.
Oczywiście przemawia przeze mnie uwielbienie do tego człowieka. Ale jednak uważam, że choć krytyka jest dozwolona, to wiele z niej było bezpodstawne. I dalej będę twierdził, że hejterzy prequeli są współodpowiedzialni za trylogie Disney'a i to jest też ich owoc.
Cytat:It’s very much for the millennials and gen-Xers like myself…so kids are kind of left out of these, and the kids have to go to the animated series in order to get their dose of Star Wars, or they do like Phantom Menace. Phantom Menace is very much a kids movie. The new iterations of Star Wars are not really skewed towards kids, which is not something that George ever really wanted to do. George was always about the kids, and he used to say that if you get the kids, you have fans for the next 20 years; he was very much about kids. This idea that the movies are for adults is a very new thing, to be honest.
Plus chciałbym się jeszcze raz odnieść co do zarzutów wobec prequeli i George'a Lucasa. Gdyż wiadomo jakie są dialogi, ale z drugiej strony wolę te od Lucasa, które przynajmniej nie starają się być "cool a la Marvel" jak w sequelach i przez swoją inność, nawet pasują do tego klimatu kosmicznej opery mydlanej.
Ale już zarzuty o reżyserię są dla mnie trudniejsze do zrozumienia. I bardziej traktuję je jako typowy przykład, wielokrotnie powtarzanego kłamstwa, które stało się prawdą. Gdyż jakaś grupa pseudo-krytyków na YouTubie powiedziała tak i przyjęło się tak mówić.
Gdyż właśnie to co jest według mnie u Lucasa siłą, to umiejętność opowiada historii wyłącznie przy pomocy obrazu. Dla przykładu właśnie te sceny są dla mnie najmocniejsze, przy czym wiadomo John Williams odwala przy tym ogromną robotę:
Pamiętam też zarzuty, że Lucasa za mało się dzieje i sceny dialogowe są np. zbyt statyczne. Po pierwsze wolę to niż sztuczne tworzenie napięcia z częstym cięciem i kamerą jeżdżącą, że aż chce się zwymiotować. Poza tym właśnie jak patrzę na kompozycję sceny, to aż miło patrzeć o dbałość o detale, co się dzieje na drugim, trzecim planie. Już nie wspominając, że sceny akcji są dobrze nakręcone. A już cały wyścig ścigaczy naprawdę świetnie wygląda.
Oczywiście przemawia przeze mnie uwielbienie do tego człowieka. Ale jednak uważam, że choć krytyka jest dozwolona, to wiele z niej było bezpodstawne. I dalej będę twierdził, że hejterzy prequeli są współodpowiedzialni za trylogie Disney'a i to jest też ich owoc.
18-04-2020, 16:27





