Wczoraj sobie zrobiłem drugie podejście do filmu, odkładając na bok swoje polityczne przekonania co do Wałęsy. Absolutnie nie wierzę w jego legendę i nawet zbędna jest ta cała interwencja partii rządzącej, by być w 100% pewien, że to był człowiek Jaruzelskiego i Kiszczaka - wystarczy posłuchać dowolnej wypowiedzi Lecha na ten temat ;) No, ale z racji tego, że filmy Eisensteina czy Riefenstahl pomimo bycia obrzydliwymi propagandówkami są przecież pod względem warsztatu rewelacyjne, to wypadałoby mi oceniać pod kątem artystycznym także Wajdę.
No niestety widać, że Wajda zrobił ten film mocno pod swoje poglądy polityczne i trochę po to by wybielić mocno nadszarpany wizerunek Wałęsy. Niech moją tezę poprze fakt, że Anna Walentynowicz w tej historii wręcz statystuje, Andrzej Gwiazda miga jedynie przez chwilę w jednym materiale archiwalnym, a Henryka Krzywonos ma tu ten swój "rzekomy" moment (a tak w ogóle, to z Wellman niezłe aktorskie drewno :P) . Ogólnie Wałęsa poza byciem arogantem jest przez cały film przedstawiany na modłę Hollywoodu. Przez cały film jest taki odważny i honorowy, rzucając przy tym patetycznymi cytatami do trailera.
Realizatorsko tak sobie. Kamera z ręki nawet tu pasuje, OST z tamtych lat całkiem fajnie dobrane, ale odnoszę wrażenie, że co najmniej 40% filmu to materiały archiwalne - momentami takie, które śmiało można było zastąpić nakręconymi przez Wajdę scenami, ale jak rozumiem taniej było twórcom wkleić Więckiewicza na green screenie. Nie rozumiem też po co ramą tej historii uczyniono wywiad z Orianą Fallaci, skoro wpływ na fabułę ma absolutnie żadny i śmiało można było zrobić z tego kolejny 2-minutowy epizod z domu Wałęsów.
Łukasz Muszyński w komentarzu do swojej oceny na FW napisał, że bez Więckiewicza nie byłoby filmu. Absolutnie się z tym stwierdzeniem zgadzam. Nie oszukujmy się - cała ta produkcja należy tylko i wyłącznie do niego. Świetnie naśladuje ten charakterystyczny bełkot Wałęsy i aż się widzi w nim tego Wałęsę, którego widzieli tamtejsi Polacy. Grochowska też okey, ale to taka klasyczna rola kury domowej i żony człowieka, który z dnia na dzień staje się wpływową postacią. Widzieliśmy takie role wcześniej 1000 razy i będziemy je widywać drugie tyle.
5/10 - aż mnie dziwi, że TVP to współfinansowało - to samo, które regularnie najeżdża na Bol... to znaczy Wałęsę :)
No niestety widać, że Wajda zrobił ten film mocno pod swoje poglądy polityczne i trochę po to by wybielić mocno nadszarpany wizerunek Wałęsy. Niech moją tezę poprze fakt, że Anna Walentynowicz w tej historii wręcz statystuje, Andrzej Gwiazda miga jedynie przez chwilę w jednym materiale archiwalnym, a Henryka Krzywonos ma tu ten swój "rzekomy" moment (a tak w ogóle, to z Wellman niezłe aktorskie drewno :P) . Ogólnie Wałęsa poza byciem arogantem jest przez cały film przedstawiany na modłę Hollywoodu. Przez cały film jest taki odważny i honorowy, rzucając przy tym patetycznymi cytatami do trailera.
Realizatorsko tak sobie. Kamera z ręki nawet tu pasuje, OST z tamtych lat całkiem fajnie dobrane, ale odnoszę wrażenie, że co najmniej 40% filmu to materiały archiwalne - momentami takie, które śmiało można było zastąpić nakręconymi przez Wajdę scenami, ale jak rozumiem taniej było twórcom wkleić Więckiewicza na green screenie. Nie rozumiem też po co ramą tej historii uczyniono wywiad z Orianą Fallaci, skoro wpływ na fabułę ma absolutnie żadny i śmiało można było zrobić z tego kolejny 2-minutowy epizod z domu Wałęsów.
Łukasz Muszyński w komentarzu do swojej oceny na FW napisał, że bez Więckiewicza nie byłoby filmu. Absolutnie się z tym stwierdzeniem zgadzam. Nie oszukujmy się - cała ta produkcja należy tylko i wyłącznie do niego. Świetnie naśladuje ten charakterystyczny bełkot Wałęsy i aż się widzi w nim tego Wałęsę, którego widzieli tamtejsi Polacy. Grochowska też okey, ale to taka klasyczna rola kury domowej i żony człowieka, który z dnia na dzień staje się wpływową postacią. Widzieliśmy takie role wcześniej 1000 razy i będziemy je widywać drugie tyle.
5/10 - aż mnie dziwi, że TVP to współfinansowało - to samo, które regularnie najeżdża na Bol... to znaczy Wałęsę :)
06-06-2020, 07:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-06-2020, 09:19 przez Kryst_007.)





