To jest.. bardzo dziwna seria.
Najpierw John Milius który bardzo się zaangażował w pierwszą część (która odniosła sukces) gdzieś znika. Co się stało, ktoś wie?
Zastępuje go doświadczony Richard Fleischer.
"Niszczyciel" ma zupełnie inne podejście, to lekka przygodówka. Co mnie bardzo dziwi to z jednej strony niesamowite podkreślanie fizyczności Arnolda który biega tu w przepasce i do większości scen ma napompowane muskuły i specjalnie kulturystycznie "pozuje" - a niewykorzystanie wizualne niesamowitego wzrostu Wilta Chamberlaina (Bombata) - 216 cm, czy Andre the Gianta który jest w kostiumie Dagotha. Przecież po to chyba zatrudniono tych olbrzymów żeby pokazać ich wzrost, prawda?
Na "specjalną uwagę" zasługuje tutaj seksualizacja 15letniej Olivii D'Abo która jest w tym filmie "laską" i w zasadzie co chwila kusi biustem czy nogami i której postać zakochuje się się w Conanie. Wszystko w stonowany i nieprzekraczający dobrego smaku sposób, jasne, bez żadnej przesady (a nawet bardzo dobrze zagrała dziewczyna) - ale poczułem się naprawdę dziwnie jak policzyłem ile ona miała lat i zestawiłem to z postacią którą przed chwilą oglądałem.
Potem jest Red Sonja i znów -- najpierw znajdują do roli supermodelkę o wzroście 185 cm, długich nogach i szerokich ramionach (czyli faktycznie postawie Amazonki) i Fleischer niemal tego nie wykorzystuje. Gdzie ci wszyscy faceci o wzroście 170 - 176 cm do pokreślenia jej rozmiarów ?
Jak mniej doświadczony reżysersko John Milius kombinował w "Barbarzyńcy" jak mógł aby zamaskować braki Arnolda - Fleischer prowadzi Nielsen jakby była normalną aktorką, każe jej co chwila odgrywać emocje i nic nie robi z efektem. W ogóle nie próbuje jej maskować, ustawiać, cokolwiek. A przynajmniej na to nie wygląda.
Film wydaje się mieć też wyraźnie sporo mniejszy budżet a Schwarzenegger gra Conana tyle że to nie jest Conan tylko Kalidor. Ponoć z powodu jakichś praw do nazw postaci. WTF?
Potem był jeszcze "Kull Zdobywca" w 1997 z Kevinem Sorbo który był ponoć scenariuszem przewidzianym na kolejnego "Conana" ze Schwarzeneggerem ale ten się nie chciał zgodzić. Więc przerobili to na innego bohatera Howarda.
Mam dziwne wrażenie że ciekawe rzeczy się działy w "Dino De Laurentiis Company".
Najpierw John Milius który bardzo się zaangażował w pierwszą część (która odniosła sukces) gdzieś znika. Co się stało, ktoś wie?
Zastępuje go doświadczony Richard Fleischer.
"Niszczyciel" ma zupełnie inne podejście, to lekka przygodówka. Co mnie bardzo dziwi to z jednej strony niesamowite podkreślanie fizyczności Arnolda który biega tu w przepasce i do większości scen ma napompowane muskuły i specjalnie kulturystycznie "pozuje" - a niewykorzystanie wizualne niesamowitego wzrostu Wilta Chamberlaina (Bombata) - 216 cm, czy Andre the Gianta który jest w kostiumie Dagotha. Przecież po to chyba zatrudniono tych olbrzymów żeby pokazać ich wzrost, prawda?
Na "specjalną uwagę" zasługuje tutaj seksualizacja 15letniej Olivii D'Abo która jest w tym filmie "laską" i w zasadzie co chwila kusi biustem czy nogami i której postać zakochuje się się w Conanie. Wszystko w stonowany i nieprzekraczający dobrego smaku sposób, jasne, bez żadnej przesady (a nawet bardzo dobrze zagrała dziewczyna) - ale poczułem się naprawdę dziwnie jak policzyłem ile ona miała lat i zestawiłem to z postacią którą przed chwilą oglądałem.
Potem jest Red Sonja i znów -- najpierw znajdują do roli supermodelkę o wzroście 185 cm, długich nogach i szerokich ramionach (czyli faktycznie postawie Amazonki) i Fleischer niemal tego nie wykorzystuje. Gdzie ci wszyscy faceci o wzroście 170 - 176 cm do pokreślenia jej rozmiarów ?
Jak mniej doświadczony reżysersko John Milius kombinował w "Barbarzyńcy" jak mógł aby zamaskować braki Arnolda - Fleischer prowadzi Nielsen jakby była normalną aktorką, każe jej co chwila odgrywać emocje i nic nie robi z efektem. W ogóle nie próbuje jej maskować, ustawiać, cokolwiek. A przynajmniej na to nie wygląda.
Film wydaje się mieć też wyraźnie sporo mniejszy budżet a Schwarzenegger gra Conana tyle że to nie jest Conan tylko Kalidor. Ponoć z powodu jakichś praw do nazw postaci. WTF?
Potem był jeszcze "Kull Zdobywca" w 1997 z Kevinem Sorbo który był ponoć scenariuszem przewidzianym na kolejnego "Conana" ze Schwarzeneggerem ale ten się nie chciał zgodzić. Więc przerobili to na innego bohatera Howarda.
Mam dziwne wrażenie że ciekawe rzeczy się działy w "Dino De Laurentiis Company".
14-06-2020, 13:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2020, 16:50 przez Rozgdz.)





