VII - mmmhhhrooocznie, tak mrocznie, że chwilami (a nawet częściej) nic nie widać. I przy tym jednak dość nudno, chaotycznie i niezgrabnie, szczególnie do opowiastki o trzech braciach, która ma niezły klimat, końcówka trochę lepsza, ale sorry, nie płakałem po Zgredku. Mam problem z tym filmem tez taki, że co chwilę nie wiem o co chodzi i zastanawiam się, czy to dlatego, że zbyt często ziewam albo zaczynam myśleć o czymś innym, czy ze względu na partactwo scenarzysty lub rezysera. Na początku był jakiś ślub i ni cholery nie wiedziałem czyj, gdzieś w połowie był dialog, który to wyjaśnił, ale dalej nie jestem pewien czy wiem o które postacie chodzi. W pewnym momencie stwierdzono, że ktoś tam zginął, niestety nie mam pojęcia kto to był. Padło ileś tam nazwisk, których nie jestem w stanie zidentyfikować, ileś tam scen, w których nie wiem o co chodziło (np te poprzedzające scenę z atakującym Pottera wężem), w jednej z początkowych scen mamy całą ekipe, która ma pomagać Potterowi, połowy nie pamiętam i nie wiem dlaczego tam są. A nawet gdy wszystko jest jasne (pod koniec chocby), to brakuje sprawnej reżyserskiej ręki i tak czy inaczej nie jestem się w stanie to zaangażować.
Wychodzi, że chyba bardziej do mnie trafiały nawet te pierwsze części. Przy VI i VII się męczyłem, przy VII niby trochę mniej, ale jednak.
Aha, starcia czarodziejów dalej nudne do porzygu.
4/10
Jutro finał i wszystko wskazuje na to, że będzie to także mój ostatni kontakt z Potter-verse.
Wychodzi, że chyba bardziej do mnie trafiały nawet te pierwsze części. Przy VI i VII się męczyłem, przy VII niby trochę mniej, ale jednak.
Aha, starcia czarodziejów dalej nudne do porzygu.
4/10
Jutro finał i wszystko wskazuje na to, że będzie to także mój ostatni kontakt z Potter-verse.
21-06-2020, 16:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-06-2020, 16:46 przez Gieferg.)





