Ok, wiec rozwijam. :) Po pierwsze, kiedy uslyszalem pierwsze takty muzyki - swietnego tematu przewodniego z poprzednich czesci - to cos we mnie drgnelo i cofnalem sie w czasie do lat, kiedy ogladalem Rambo na vhs. :) Po drugie - film jest autentycznie emocjonujacy. Czarny charakter - dowodca birmanskich zolnierzy - zostal swietnie przedstawiony, dalo sie go nienawidziec. Dalej - sama tematyka jest swietna. Prolog zlepiony z urywkow wiadomosci wymiotl mnie z powierzchni ziemi.
Dalej - nie wydawalo mi sie, ze przemoc jest bezsensowna, nie bardziej niz w Szeregowcu Ryanie. W koncu to film wojenny. Co do "latajacych konczyn" - bez przesady. Glownie widac bylo rany postrzalowe. Zas zarzut Mentala co do przemocy wobec dzieci uwazam za kuriozum. Wyobrazalem sobie nie wiadomo co, a tu jedno dziecko dostalo kule w brzuch. No coz, to niewiele w porownaniu z tym, co dzieje sie tam naprawde. Zreszta ten zarzut wyszedl z ust kogos, kto prawie dostal orgazmu gdy w Hardware dziecko przykuto do martwej matki. A to przeciez wcale nie jest przemoc, do tego bezsensowna. Gdzie tam.
Dalej - slabych dialogow jest ledwie kilka, bo wiekszosc czasu Rambo milczy. I fajnie. :) Aktorstwo nie jest zle, zmeczony Stallone nie musi wiele grac, on wyglada jak weteran i juz. A caly film nakrecono niesamowicie. Zdjecia, montaz, muzyka - piekna sprawa.
Co tu duzo pisac - to jest Rambo w stylu Rambo, tak jak Rocky Balboa to wciaz byl TEN Rocky. Akcja w najlepszym stylu. Juz dawno nie bylo filmu tego typu, ktory naprawde wzbudzilby we mnie emocje. A ten- owszem, zrobil to. :)
Dalej - nie wydawalo mi sie, ze przemoc jest bezsensowna, nie bardziej niz w Szeregowcu Ryanie. W koncu to film wojenny. Co do "latajacych konczyn" - bez przesady. Glownie widac bylo rany postrzalowe. Zas zarzut Mentala co do przemocy wobec dzieci uwazam za kuriozum. Wyobrazalem sobie nie wiadomo co, a tu jedno dziecko dostalo kule w brzuch. No coz, to niewiele w porownaniu z tym, co dzieje sie tam naprawde. Zreszta ten zarzut wyszedl z ust kogos, kto prawie dostal orgazmu gdy w Hardware dziecko przykuto do martwej matki. A to przeciez wcale nie jest przemoc, do tego bezsensowna. Gdzie tam.
Dalej - slabych dialogow jest ledwie kilka, bo wiekszosc czasu Rambo milczy. I fajnie. :) Aktorstwo nie jest zle, zmeczony Stallone nie musi wiele grac, on wyglada jak weteran i juz. A caly film nakrecono niesamowicie. Zdjecia, montaz, muzyka - piekna sprawa.
Co tu duzo pisac - to jest Rambo w stylu Rambo, tak jak Rocky Balboa to wciaz byl TEN Rocky. Akcja w najlepszym stylu. Juz dawno nie bylo filmu tego typu, ktory naprawde wzbudzilby we mnie emocje. A ten- owszem, zrobil to. :)
26-03-2008, 10:39






