Ogólnie tak jak pisał michax - nie epatują przemocą, nie ma retrospekcji z morderstw itd. Ale jednak gadają sobie w prosektorium wśród ludzkich kości, serial zaczyna się od wyłowienia tych szczątków ze studzienki kanalizacyjnej itd. Sam nagle w pewnym momencie się zorientowałem, że serial jest jednak dosyć bezpośredni. Więc jest ciężko, ale ten ciężar wynika to z historii, która wydarzyła się naprawdę a nie sposobu jej pokazania. Ogląda się to trochę jak fabularyzowany dokument. Bez podkręcania emocji, bez epatowania żadnym aspektem sprawy. Poza dosyć typowym motywem wewnętrznej policyjnej polityki i relacji z biografem, całość właściwie nie zbacza z wątku samego śledztwa. Wątków obyczajowych brak - poza jednym zupełnie niepotrzebnym motywem z życia prowadzącego śledztwo. Swoją drogą, wątek nie zostaje w ogóle rozwinięty a nawet jakieś pośrednie związki tego aspektu z podejściem bohatera do pracy są niezauważalne.
Jeśli lubisz Tennanta to oglądaj w ciemno. Ja go dotychczas miałem bardziej za aktora celebrytę, w Boradchurch mnie nie przekonał, Doctora Who nie oglądam. A tu jest naprawdę dobry.
Ogólnie serial jest jak jego główny bohater. Zwyczajny, opanowany, w dziwnie zdystansowany sposób opowiadający o chorych zbrodniach. Nie ma tu prób tłumaczenia dzieciństwem, społeczeństwem, otoczeniem. Shit happens i sam w sobie ten shit jest wystarczająco ciekawy.
Jeśli lubisz Tennanta to oglądaj w ciemno. Ja go dotychczas miałem bardziej za aktora celebrytę, w Boradchurch mnie nie przekonał, Doctora Who nie oglądam. A tu jest naprawdę dobry.
Ogólnie serial jest jak jego główny bohater. Zwyczajny, opanowany, w dziwnie zdystansowany sposób opowiadający o chorych zbrodniach. Nie ma tu prób tłumaczenia dzieciństwem, społeczeństwem, otoczeniem. Shit happens i sam w sobie ten shit jest wystarczająco ciekawy.
28-09-2020, 16:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-09-2020, 16:46 przez PropJoe.)





