Miami Vice
Liczba postów: 8,050
Liczba wątków: 43
(28-09-2020, 13:42)PropJoe napisał(a): P.S. Wnioskuje o zabranie admina desowi.
Dowody proszę. W przeciwnym razie jest to szary obywatel, administrujący forum pełnym seksistów, mizoginów, mizantopów, linceli, nekrofilów, snobów i internetowych cwaniaków. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
28-09-2020, 14:15
Netrunner Junkie
Liczba postów: 2,998
Liczba wątków: 1
To coś w klimacie "Broadchurch" (chociaż tam mocno pokazano społeczność) czy cięższy kaliber? Dla Tenanta i tak nadrobię, dobry aktor.
28-09-2020, 16:06
Stały bywalec
Liczba postów: 6,766
Liczba wątków: 6
Ogólnie tak jak pisał michax - nie epatują przemocą, nie ma retrospekcji z morderstw itd. Ale jednak gadają sobie w prosektorium wśród ludzkich kości, serial zaczyna się od wyłowienia tych szczątków ze studzienki kanalizacyjnej itd. Sam nagle w pewnym momencie się zorientowałem, że serial jest jednak dosyć bezpośredni. Więc jest ciężko, ale ten ciężar wynika to z historii, która wydarzyła się naprawdę a nie sposobu jej pokazania. Ogląda się to trochę jak fabularyzowany dokument. Bez podkręcania emocji, bez epatowania żadnym aspektem sprawy. Poza dosyć typowym motywem wewnętrznej policyjnej polityki i relacji z biografem, całość właściwie nie zbacza z wątku samego śledztwa. Wątków obyczajowych brak - poza jednym zupełnie niepotrzebnym motywem z życia prowadzącego śledztwo. Swoją drogą, wątek nie zostaje w ogóle rozwinięty a nawet jakieś pośrednie związki tego aspektu z podejściem bohatera do pracy są niezauważalne.
Jeśli lubisz Tennanta to oglądaj w ciemno. Ja go dotychczas miałem bardziej za aktora celebrytę, w Boradchurch mnie nie przekonał, Doctora Who nie oglądam. A tu jest naprawdę dobry.
Ogólnie serial jest jak jego główny bohater. Zwyczajny, opanowany, w dziwnie zdystansowany sposób opowiadający o chorych zbrodniach. Nie ma tu prób tłumaczenia dzieciństwem, społeczeństwem, otoczeniem. Shit happens i sam w sobie ten shit jest wystarczająco ciekawy.
28-09-2020, 16:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-09-2020, 16:46 przez PropJoe.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,862
Liczba wątków: 4
(28-09-2020, 13:33)michax napisał(a):
Miniserial brytyjskiej stacji ITV "Des"z Davidem Tennantem w roli tytułowego mordercy, to produkcja oparta na faktach. 9 lutego 1983 roku na Cranley Gardens zostaje wezwana policja, aby zbadać sprawę fragmentów ludzkiego mięsa i kości zatykających kanalizację. Szczątki wydają się pochodzić z mieszkania niejakiego Dennisa Nilsena, który w czasie przeszukiwania mieszkania oddaje się w ręce policji, przyznaje się bez żadnych nacisków do morderstw. W czasie śledztwa okazuje się, że od 1978 do 1983 roku Des, jak nazywają go znajomi z pracy, zabił kilkunastu młodych mężczyzn i pozbywał w makabryczny sposób ciał ofiar. Jest to sprawa która wstrząsnęła Anglią lat 80-ych. Szkoda, że całość składa się z trzech odcinków jedynie, bo przy większej ilości odcinków można by skupić się bardziej na innych pobocznych wątkach, np na tle społecznym, ale to jedyna rzecz do jakiej się przyczepię. Bo całościowo Des to jeden z najlepszych angielskich kryminałów jakie obejrzałem w ostatnich latach.
Oprócz mordercy serial przedstawia też perspektywę detektywa Jaya i pisarza Briana Mastersa, który postanowił napisać biografię Desa. Zresztą serial jest oparty na książce Mastersa, który w serialu zaczyna dostrzegać, że jego relacja z Mastersem zmierza w nie najlepszym kierunku. Na przykładzie detektywa Jaya i jego ekipy zajmującej się sprawą pokazano problemy z jakimi borykała się policja, by skazać mordercę, mimo tego że Des chętnie przyznawał się do zbrodni. To że ma się winnego nie oznacza, że sprawa jest zamknięta. Jest pokazane borykanie się policji z papierkową, urzędniczą robotą i polityką. Wściekłość zwykłych policjantów na naciski z góry, które nie pozwalają im prowadzić sprawy należycie.
No i co najważniejsze twórcy serialu nie zapomnieli o rodzinach ofiar, pokazania ich bólu, w czym przypominał mi trochę równie dobry serial "A Confession" z Martinem Freemanem. Choć w serialu z Martinem Freemanem wydaje mi się, że więcej miejsca poświęcono ofiarom. Mamy w serialu pokazaną też sytuację, w której przyznanie się do winy wcale nie oznacza tego że wszystkie ofiary doczekają sprawiedliwości na jaką zasługują. W roli policjanta prowadzącego śledztwo występuje Daniel Mays, a w roli pisarza, Jason Watkins. Są to bardzo dobrze znane twarze, zwłaszcza fanom angielskiego kina, i grają tak jak aktorzy z Wielkiej Brytanii, są znakomici. Nie odstają od Davida Tennanta w tytułowej roli, który moim zdaniem zagrał w serialu ITV jedna z najlepszych ról w karierze.
Nie pierwszy raz grał psychopatę, zły charakter, np. w Jessice Jones był świetny, ale to była bardziej podkręcona wersja jego Doktora Who, jego najpopularniejszej roli. Grał w Jessice Jones Who, tylko w bardziej negatywnym wydaniu, a w Des tworzy postać zupełnie inną. Gra człowieka tak nijakiego z wyglądu, że jak minęlibyśmy go na ulicy, to byśmy nawet go nie zauważyli. David Tennant gra postać tak zwyczajną, że aż przerażającą w swej zwyczajności. Des przeraża swoim podejściem do tego co zrobił, z jakim spokojem opowiada o swoich zbrodniach, a jednocześnie Tennant pokazał jego inteligencję i narcyzm. Zrobił bardzo dużo z tą rolą, choć jest to występ pozornie ograniczony. Można powiedzieć, że przez cały serial ma jeden wyraz twarzy, ale jak to jest doskonały występ. Ale też nie dziwię się aktorowi, który powiedział w wywiadzie, że cieszy się, że morderca nie żyje i nie obejrzy serialu.
Oprócz aktorstwa na najwyższym poziomie i elementów o których wcześniej wspomniałem wyróżniłbym Des za to jak jest nakręcony. Jest to serial pozornie nieatrakcyjny dla widza, ma bardzo wolne tempo, co dla fanów kryminałów z Wielkiej Brytanii nie jest zaskoczeniem, wiele seriali z Wysp ma "nudne" tempo, ale też wizualnie, czyli zdjęcia, Des nie wygląda atrakcyjnie, tylko zwyczajnie. No i to jest najlepsze podsumowanie Des, bo to produkcja niezwykła w swej pozornej zwyczajności i nieatrakcyjności. Des ogląda się w takim napięciu, nawet w dzień, że od razu po seansie sprawdziłem drzwi, czy są zamknięte. Polecam nie tylko fanom kryminałów z Wielkiej Brytanii i Davida Tennanta, którzy już pewnie Des nadrobili, ale też nie zainteresowanym taką tematyką, bo serial porusza mocno. Ale zaznaczam, że to ciężka przeprawa bedzie, mimo tego, że twórcy nie epatują scenami przemocy i pokazywaniem ofiar, za co im chwała. Całość dostępna na HBO GO. Ocena: 8/10.
Kupiłem i dodałem do listy.
Enviado desde mi Mi A1 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan
28-09-2020, 18:04
Stały bywalec
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 8
(28-09-2020, 16:25)PropJoe napisał(a): Jeśli lubisz Tennanta to oglądaj w ciemno. Ja go dotychczas miałem bardziej za aktora celebrytę, w Boradchurch mnie nie przekonał, Doctora Who nie oglądam. A tu jest naprawdę dobry.
Teraz zdałem sobie sprawę, że ten jeden z najsympatyczniejszych aktorów z Wysp ostatnio więcej razy gra złe charaktery, widocznie rola w Jessice Jones tak mu podeszła. Rok temu widziałem go w przyzwoitym serialu Criminal (segment angielski) i średnim filmie Zły Samarytanin, gdzie też zagrał niezbyt sympatycznych gości. A w tym roku wystąpił też w dobrym miniserialu Deadwater Fell, ale nie powiem, jaka to rola, bo to byłby spoiler duży.
Świetny był w Doktorze Who, Broadchurch (w amerykańskim remake'u nie wiem jak wypadł, odpuściłem po dwóch odcinkach). Z mniej znanych produkcji, to warto obejrzeć z nim takie krótkie miniseriale, jak The Politician's Husband z Emily Watson (chyba pierwsza negatywna rola w jakiej Tennanta widziałem), Singel Father, Blackpool z Davidem Morriseyem (połączenie kryminału z musicalem).
No i nowe Kacze Opowieści :)
Choć też są nieidealne seriale jak Good Omens, adaptacja książki Gaimana i Pratchetta, ale duet Michael Sheen - David Tennant jest wybitny. Dla nich warto. Zabawne, że gra demona, a jest to najsympatyczniejsza postać ze wszystkich, w jakie ostatnio się wcielił, choć leci mocno Doktorem Who.
Dobry był też w Postrachu nocy z Colinem Farrellem. Podobno też w teatrze Tennant wymiata, ale nie miałem okazji zobaczyć żadnej jego sztuki.
Miał też polski epizod, czyli serial Szpiedzy w Warszawie, ale nie warto :)
28-09-2020, 21:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-09-2020, 21:16 przez michax.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,326
Liczba wątków: 9
Dobrze zrobiłem, przerywając oglądanie Lovecraft Country. Dziś, siedząc na 4chanie, trafiłem na coś takiego i z początku myślałem, że to zabawa w stylu Nagiej Broni czy innego klasyka z Nielsenem. Myliłem się, to jest autentyczne :)
29-09-2020, 18:11
Red Crow
Liczba postów: 12,665
Liczba wątków: 50
Powinna zmierzyć się z nim:
29-09-2020, 18:17
Stały bywalec
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 8
Też pierwsze skojarzenie jakie miałem w tej scenie to z tą sceną z Nagiej broni. A tak ogólnie to razem z poprzednim odcinkiem, to dwa ostatnie są najlepszymi epizodami do tej pory, ale też bez przesady. Poprzedni przez swój odmienny klimat od innych, bo poszli w całości w koreańskie klimaty, główny bohater jest na drugim planie.
Odcinek opowiada o lasce granej przez Jamie Chung, która zabija facetów w czasie seksu, rozrywając ich na kawałki, jak przeżywają orgazm. A ostatni lubię za to, że poszli w Dr Who. Choć wciąż to jest serial gdzie są fajne momenty i tylko momenty, np. sceny z efektami specjalnymi, sceny gore, obrzydliwe, ale odcinki to w większości średniaki.
30-09-2020, 22:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2020, 22:42 przez michax.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
(28-09-2020, 13:33)michax napisał(a): Miniserial brytyjskiej stacji ITV "Des"z Davidem Tennantem HBO GO. Ocena: 8/10.
Dzięki uratowałeś mi wieczór. Wiedziałem o realizacji tego serialu, ale przy natłoku produkcji gdzieś mi to umknęło i tak po dwóch piwkach i o zgrozo drugiemu podejściu do Alien : Covenant dałeś mi tą bdb. odtrutkę >> oglądam :D
30-09-2020, 23:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2020, 23:18 przez Predator895.)
Użytkownik
Liczba postów: 128
Liczba wątków: 2
Polecam serial superstore jest dostępny na amazonie 6 sezonów po 22 odcinki w jednym sezonie .Odcinki po 22 minuty wiec szybko się ogląda . Serial opowiada o grupie ludzi którzy pracują w supermarkecie Cloud9 o problemach z urlopem zdrowotnym czy fatalnych warunkach pracy jaki ludzie maja właśnie w tego typu sklepach . Humor jest naprawdę dobry porównałbym go do humoru z Community .Sam pracuje w sklepie wiec częściowo z bohaterami się zgadzam :D
13-10-2020, 14:22
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
Zacząłem oglądać "Przystanek Alaska". W latach 90tych oglądałem go bardzo wybiórczo a teraz mi się zawsze przeciagało bo nie ma tego na żadnych streamingu (prawa autorskie do muzyki chyba). Ale w końcu znalazłem za friko na jednej polskiej platformie na 3 litery.
Skończyłem pierwszy sezon. Jeśli szukacie czegoś pozytywnego, z humorem, trochę dziwactwem, ale i mnóstwem ciepła i życzliwości - oglądać!
Tego jest tak mało w dzisiejszym kinie że trzeba to obejrzeć.
@michax - Ty bardzo lubisz PA, może czas mu założyć temat?
19-10-2020, 15:14
Stały bywalec
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 8
Ale ja z serialu niewiele pamiętam, mimo kilku powtórek. Ostatnio powtarzałem całość, chyba z 10 lat temu. A teraz chętnie bym wziął się za powtórkę, bo PA wyszedł w dobrej zremasterowanej wersji w ostatnim czasie (kumpel mi mówił że super wygląda w remasteringu). Ale nie mam czasu na powtórki (ok, powtarzałem stare Twin Peaks przed nowym, ale dlatego bo ma około 30 odcinków i film, a nie 100-200 odcinków jak inne moje seriale z lat 90). Mogę powiedzieć tylko tyle, że to serial, który za emisji w TVP nazywałem optymistyczną wersją Twin Peaks. Chodzi mi o to, że podobnie jak w serialu Frosta i Lyncha w PA też są motywy oniryczne.
Uwielbiałem całą ekipę, nawet jak ktoś był wkurzający, odstawił chamówę, to nie dało się nie lubić żadnego mieszkańca. A para Joel Fleischman - Maggie O'Connell to jedna z moich ulubionych par męsko żeńskich, obok Muldera i Scully z XF (zresztą jak kojarzę, to chyba też mówią do siebie po nazwisku, jak agenci FBI w serialu Cartera). No i Janine Turner, która wyglądała w tej produkcji bosko. Choć utarło mi się po pierwszym seansie, że zawsze Maggie miała fryzurę na chłopczycę, tak ją pamiętałem, a po powtórkach okazało się, że zmieniała fryzury co sezon i później miała bardziej kobiece fryzury i wyglądała jeszcze piękniej. To jedna z tych aktorek, która nie musiała się malować, lepiej wyglądała bez makijażu. Niestety lepiej nie sprawdzać jak wygląda teraz, bo sobie zafundowała kilka operacji (choć do poziomu Lary Flynn Boyle z TP to daleko).
I chyba jestem jednym z nielicznych fanów, który wcale za najlepsze nie uważa pierwsze serie, te krótkie, ale te późniejsze i nawet ostatni sezon uważam za dobry (przynajmniej do odejścia Fleischmana, co następuje 5 -8 odcinków przed końcem sezonu/serialu). Zgadzam się że czym dalej to robiło się coraz dziwniej i dla wielu widzów to wcale nie jest plus, czyli identyczny zarzut co w przypadku TP, a ja uważam, że (prawie) do samego końca trzymał serial poziom.
Ciekawe jest też to, że głównymi scenarzystami są scenarzyści Sopranos, akurat twórca Rodziny Soprano to chyba mało odcinków pisał, ale pozostali z Sopranos dość często pisali do PA odcinki, do całości. Nie pamiętam już dokładnie w której serii, ale klimat PA trochę się zmieni pod koniec. Choć scenarzyści jak teraz sprawdziłem są ci sami do końca. Nie zaczną się nagle mordować i będzie depresyjnie, bez obaw, ale bohaterowie będą smutniejsi, jakby poważniej się zrobi.
Więc całościowo to dobra rzecz (obok XF, Milenium, Twin Peaks to czołówka moich seriali), ale tak szczerze, żebym miał wybrać najlepsze lub najgorsze odcinki albo pisać dokładniej o poszczególnych sezonach, to za bardzo nie potrafię, choć widziałem pewnie z 3 razy przynajmniej, całość mi się zlała w jedno. Mniej więcej kto jaki miał charakter i czym się wyróżniał to pamiętam, np Maggie to femme fatale (każdy jej facet ginął w dziwny sposób), radiowiec rzucał filozoficzne teksty, Ed jest filmowym maniakiem, niby nienawidzą się emerytowany astronauta i barman, który ma młodszą i to sporo dziewczynę. Była też taka ciekawa drugoplanowa postać jak Adam, ale już nie pamiętam na czym opierała się popularność tej postaci wśród widzów, nie pamiętam kim on był.
Więc nawet jak będziesz pisał o poszczególnych odcinkach/sezonach, to ja za bardzo nie będę wiedział co pisać poza ogólnikami, poza ogólnymi wrażeniami. A jak będziesz krytykował ostatnie sezony jak większość widzów (przynajmniej tak pamiętam), to nawet ich nie obronię, bo nie pamiętam nic za ogólnymi wrażeniami, że wolę sezony 3-6, jak serie 1 i 2:)
20-10-2020, 00:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2020, 00:14 przez michax.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
W jednym z pierwszych odcinków sezonu 1, jedna z moich dwóch ulubionych postaci, czyli Holling, ucieka sprzed ołtarza swojej 18 letniej dziewczynie (sam ma 62 lata). Jako powód podał to, że nie ma zamiaru się wiązać gdyż pochodzi z długowiecznego rodu męskiego (ojciec umarł jak miał 102 lata, dziadek 106), więc nie chce zostać na starość sam. Na dodatek, Holling to gość który siłuje się z niedźwiedziami (gonił kiedyś niedźwiedzia o imieniu Jessy). Z tą wyprawą to też była niezła historia - zamiast polować wtedy na grubego zwierza to przez cały biwak obracał swoją 18-letnią żonę :D
20-10-2020, 00:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2020, 01:44 przez Doppelganger.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 8
A jaka jest Twoja druga ulubiona postać?
Co do Hollinga to nie tylko on długo żyje, ale też John Cullum wciąż się na tyle dobrze trzyma (ma 90-e), że wciąż w filmach i serialach gra. Nie pamiętam gdzie go ostatnio widziałem, jaki to był film lub serial, ale pojawił się w krótkim epizodzie i prawie w ogóle się nie zmienił. Podobnie jest z jego przyjacielem, Mauricem, którego grał Barry Corbin. Też nie przeszedł na emeryturę mimo wieku (80 lat), ostatnio pojawił się w Better Call Saul. Jego przyznam, że poznałem po głosie.
20-10-2020, 01:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2020, 01:27 przez michax.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
(20-10-2020, 01:25)michax napisał(a): A jaka jest Twoja druga ulubiona postać?
Ed Chigliac :D
Za swoją miłośc do filmu, odloty oniryczne, ogólną gamoniowatość i kurtkę. W jednym z pierwszych odcinków szukał swojego ojca z pomocą indiańskiego ducha. Oczywiście, jak już natrafił na starszego o 25 lat, bliźniaczo podobnego faceta, z danymi które się zgadzały, to niczego nie skumał :)
Lubię też tę śmieszną Marylin, sekretarkę Fleischmanna.
Pamiętam też jeden odcinek (to dalsze serie), że jakiś traper odkopał zamrożonego przedpotowego mamuta. Odkrycie takie że całe Discovery, CNN i inni oficjele jechali na Alaskę. Geniusz tego odcinka polegał na tym, że traper nic sobie z tego nie zrobił i zachował się naturalnie czyli... zjadł go do ostatniej kosteczki.
A Adam to była taka Wielka Stopa - postać wręcz legendarna i mityczna wśród mieszkańców Cicely. Jak już go Fleischmann odnalazł w pierwszym sezonie i potem go opisał to nikt mu nie uwierzył w to jaki Adam naprawdę jest. Tak jak w Konopielce gdy Kaziuk odkopał tego niby "złotego konia" - ludzie nie chcą aby im niszczyć legendy i ludowe opowieści.
Ale naprawdę chodził boso ;)
20-10-2020, 01:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2020, 01:43 przez Doppelganger.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 8
Doppelganger, jak mało Ci takich produkcji jak Przystanek Alaska, czyli sympatycznych po których się robi ciepło na sercu, poprawiają nastrój to polecam Ci serial BBC The A Word (3 serie po 6 odcinków, w Polsce chyba nigdzie nie ma), The Good Place (całość na Netflixie), a z nowości Ted Lasso(Apple) i Staged (niestety nigdzie w Polsce nie ma).
TGP to znany serial, o dziewczynie która trafia do nieba przez pomyłkę. Serial ma wiele warstw, które wychodzą w kolejnych seriach i najlepsze określenie tej produkcji to komedia filozoficzna. The A Word to dla mnie taki brytyjski odpowiednik takiego starego serialu obyczajowego jak Dzień za dniem, którego dzisiaj nikt nie pamięta, a był hitem, tylko że w angielskim Słowo na A jest oprócz obyczajówki sporo angielskiego humoru.
Ted Lasso to produkcja o trenerze amerykańskiego futbolu, który zostaje ściągnięty do Anglii by trenować klub piłki nożnej, na której się w ogóle nie zna. Pomysłodawcą i rolę główną gra Jason Suidekis i jest idealny w tej roli (odcinki po 30 minut). Gra idealnego faceta, bez wad, ale jakimś cudem tworzy taką postać, że nie irytuje w ogóle, tylko mu się kibicuje, a wszyscy przy nim stają sie lepszymi ludźmi. Szefową klubu, która ściągnęła Teda do UK gra aktorka, którą możecie kojarzyć z roli tej okropnej babki pracującej dla Jonathana Pryce'a w Grze o Tron, wszystkich tłukła, była ślepo zapatrzona w tego dziada, a tutaj gra zupełnie inną postać. Przyznam, że nie poznałem aktorki. Fajna komedia obyczajowa, nie opiera się na samych gagach, ale jest w tym serialu historia, która się rozwija, bohaterowie się zmieniają.
Ale jeszcze lepszy jest miniserial BBC Staged (sześć odcinków po 15 minut) z Michaelem Sheenem i Davidem Tennantem w rolach samych siebie. Niestety w Polsce nie wyszedł nigdzie, nikt też nie robi do tej produkcji napisów, mimo tego, że to serial ze znanymi nazwiskami i od BBC, ale wydaje mi się, że to jedna z tych bardziej niszowych produkcji BBC, którą pewnie obejrzą jedynie fani Sheena i Tennanta. A moim zdaniem warto. Staged pokazuje że wystarczy posadzić przed laptopem dwóch charyzmatycznych aktorów i się dzieje. W Good Omens byli świetni, ale tutaj są jeszcze lepsi. Na dodatek jest w serialu kilka gościnnych występów które są genialne, nie mam na myśli żon aktorów. Historia jest ogólnie o tym, że aktorzy mieli wystąpić w teatrze, ale zdarzył się koronawirus, więc reżyser uznał, że będą pracować nad rolami zdalnie. I wszystko byłoby spoko, gdyby nie to że zachowują się jak rozpieszczone dzieci, jak primadonny. Żałuję że nie ma polskiego tłumaczenia, bo pewnie część żartów mi umknęła, ale też język jest na tyle prosty, że sporo wyłapałem. Dla mnie to najlepszy czasoumilacz jaki ostatnio obejrzałem i polecam wszystkim, nie tylko fanom brytyjskich aktorów. Jeśli ktoś zrobi napisy albo gdzieś się w Polsce pojawi to obejrzę jeszcze raz. Każdy kolejny serial lub film z tym męskim duetem biorę w ciemno. Na yt są jedynie fragmenty, w tym spoilerowe, czyli dotyczące gościnnych występów.
Kuba widziałeś finał Dnia trzeciego? Mnie się podobało bardzo, łącznie z twistem związanym z dzieckiem wiadomo kogo, ale też doceniam, że nie przesadzili, nie przekombinowali. To ogólnie prosta historia, ale tak zagrana od pierwszego do ostatniego odcinka że ogląda się znakomicie, mimo tego, że nawet kompozytor się zmienił w drugiej części. A jeszcze tak wyjaśnili niektóre kwestie, że nie mam pytań, dlaczego Naomie Harris zabrała dzieciaki. Ma to w sumie sens, jak sie chwilę zastanowić nad tym czego się dowiadujemy w finale.
Jude Law ma ostatnio bardzo dobrą passe. Choć chyba zawsze miał dobrą, bo nie pamiętam żadnego filmu, w którym by wypadł kiepsko, albo zagrał w czymś słabym. Obejrzę każdy następny serial z nim, filmy też.
21-10-2020, 03:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-10-2020, 19:58 przez michax.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Jeszcze przede mną :P na pewno się potem dłużej o serialu wypowiem.
Law ma faktycznie niezwykłą passe. Oby trwała jeszcze długo, również w kinie - trzymam kciuki za realizacje tego Megalopolis z nim.
21-10-2020, 13:49
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
Odcinek S2E5 czyli "Spring Break" był jak do tej pory najlepszy w PA.
Nadchodzi wiosna, w powietrzu czuć napięcie. Holling jak co roku szuka partnera do pojedynku, Shelly interesuje się książkami, Cicely wstrząsa fala kradzieży radioodbiorników, a Maurice jest zafascynowany służbistką-funkcjonariuszką Semanski.
Holling zaczepiał każdego klienta w swoim barze, jednemu wylał naweł mleko na łeb, ale żaden nie chciał stanąć w szranki. Fleischmann po 8 miesiącach bez kobiety myśli o seksie w każdej wolnej chwili, a na końcu odcinka wszyscy mężczyźni w Cicely, aby uczcić nadejście wiosny, rozbierają się do naga i biegają po miasteczku... Skojarzyło mi się z odcinkiem South Parku, kiedy to kilkudziesięciu rednecków zaczęło uprawiać seks grupowy aby zaprotestować przeciwko imigrantom którzy im pracę zabierają....
22-10-2020, 00:07
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Belgravia (2020) - Julian Fellowes
![[Obrazek: 960x0.jpg?fit=scale]](https://specials-images.forbesimg.com/imageserve/5e8b6aff13f3c1000627491e/960x0.jpg?fit=scale)
Julian Fellowes znowu zajmują się brytyjską arystokracją i służącymi. Tym razem w 6 odcinkowym miniserialu, dziejącym się w tytułowej luksusowej londyńskiej dzielnicy Belgravia. Jak ktoś lubi Downton Abbey to i tutaj powinien być zadowolony. Mamy wszystkie te elementy, świetne brytyjskie klimaty, aktorstwo, eleganckie towarzystwo pijące herbatkę, wyszykowane damy, ckliwą historię miłosną, świetną klasyczną ścieżkę dźwiękową i dominującą intrygę, która kończy się happy endem.
Choć to nic wybitnego to miło i elegancko spędziłem czas.
7,5/10
24-10-2020, 00:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2020, 00:17 przez Lawrence.)
Red Crow
Liczba postów: 12,665
Liczba wątków: 50
Gambt królowej - bardzo fajne. Twórcom udało się to, od czego w głównej mierze zależał sukces serialu, czyli uczynienie rozgrywek szachowych ekscytującymi. Każdy mecz, od lokalnych zmagań po wielkie turnieje, ma swoją dramaturgię i odpowiednie tempo, każdy z nich wyznacza nowy etap w życiu bohaterki, coś w niej zmienia, łamie, buduje, pomaga odkryć. Historia nie jest przesadnie oryginalna, ale za to elegancko wyreżyserowana i w zasadzie pozbawiona dłużyzn. Scenografia, zdjęcia, soundtrack - nie mam się do czego przyczepić, wszystko z klasą. Trochę mało wyraziste, ale z klasą.
No i na koniec zdecydowanie największy plus serialu - Anya Taylor-Joy jest wyśmienita, a do tego w rudych włosach i wyjętych z lat 60 kreacjach wyglada jak milion dolarów. To na pewno jej najlepsza rola jak dotąd. Nie mogę się doczekać jej występu u Wrighta i trzymam kciuki za rozbudowaną rolę w "Northmanie".
28-10-2020, 21:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-10-2020, 21:44 przez nawrocki.)
|