King się świetnie odnalazł w trylogii „Pan Mercedes/Znalezione nie kradzione/Koniec warty” (wyróżniam zwłaszcza tę drugą), z tym że to już nie horrory, tylko powieści kryminalne z wątkami nadprzyrodzonymi. Z kolei jego najnowsze dzieło pt. „Jest krew...” (cztery minipowieści) to faktycznie słabizna do potęgi, całkowicie bezjajeczny horroropodobny produkt, autentycznie odradzam. O wiele lepszy zbiór parę lat temu pokazał jego syn Joe Hill („Dziwna pogoda”).
A jeśli ktoś jeszcze czyta Mastertona, to on też znakomicie sobie poradził, odchodząc od estetyki klasycznego horroru. Teraz pisze już chyba wyłącznie serię kryminalną o Katie Maguire (10 części), nadinspektorce irlandzkiej Gardy. Co on przed nią stawia, jakie kłody pod nogi rzuca, to się w pale nie mieści: całą przestępczość zorganizowaną Irlandii pełną najgorszych, sadystycznych szumowin, a do tego inspektorka musi się ciągle użerać z przełożonymi, którzy niemal wprost tępią ją i pokazują, że jako kobieta zaszła zdecydownie zbyt wysoko. Zbrodnie są zawsze nieziemsko okrutne, wychodzi z nich skłonność Grahama do opisywania sadyzmu, trafiają się też oczywiście soczyste sceny erotyczne (moja ulubiona to jak pani detektyw w końcu ulega amorom swojej lesbijskiej podwładnej i zalicza trójkącik z nią oraz ze swoim aktualnym kochasiem ;) ale to po prostu jego znaki rozpoznawcze, niemniej to jest niesamowicie wciągająca seria, facet jakby przeżywa drugą pisarską młodość.
A jeśli ktoś jeszcze czyta Mastertona, to on też znakomicie sobie poradził, odchodząc od estetyki klasycznego horroru. Teraz pisze już chyba wyłącznie serię kryminalną o Katie Maguire (10 części), nadinspektorce irlandzkiej Gardy. Co on przed nią stawia, jakie kłody pod nogi rzuca, to się w pale nie mieści: całą przestępczość zorganizowaną Irlandii pełną najgorszych, sadystycznych szumowin, a do tego inspektorka musi się ciągle użerać z przełożonymi, którzy niemal wprost tępią ją i pokazują, że jako kobieta zaszła zdecydownie zbyt wysoko. Zbrodnie są zawsze nieziemsko okrutne, wychodzi z nich skłonność Grahama do opisywania sadyzmu, trafiają się też oczywiście soczyste sceny erotyczne (moja ulubiona to jak pani detektyw w końcu ulega amorom swojej lesbijskiej podwładnej i zalicza trójkącik z nią oraz ze swoim aktualnym kochasiem ;) ale to po prostu jego znaki rozpoznawcze, niemniej to jest niesamowicie wciągająca seria, facet jakby przeżywa drugą pisarską młodość.
06-10-2020, 14:20





