W tym roku czytam wyjątkowo mało beletrystyki, ale z ostatnich lat z czystym sumieniem mogę polecić parę wartościowych rzeczy (kolejność przypadkowa):
- Trylogia "Dagome Iudex" Zbigniewa Nienackiego - nieortodoksyjna wersja prapoczątków państwa polskiego. Makiaweliczna walka o władzę splata się ze słowiańską mitologią i bezpruderyjnym podejściem do relacji międzyludzkich. Lepsze niż "Gra o tron".
- "Rzeka złodziei" Michaela Crummeya - kanadyjska epika historyczna osnuta wokół zagłady Beothuków (nowofundlandzkich Indian), z cudownie poprowadzoną dramaturgią (zaczyna się od kulminacyjnej sceny, potem cofa i stopniowo poznajemy składowe tej kulminacji).
- "Billy Bathgate" E. L. Doctorowa - najlepszy literacki odpowiednik klimatów "Dawno temu w Ameryce" i najlepsza, obok "Ragtime'u" o Ameryce początku XX wieku i "Marszu" o wojnie secesyjnej, powieść tego pisarza.
"Ostatni seans filmowy" Larry'ego McMurtry'ego - późniejszy laureat Pulitzera (za najwybitniejszy literacki western ever, czyli "Na południe od Brazos") pisze o dorastaniu w teksaskiej mieścinie. Trochę gorzko, trochę humorystycznie, ale mimo wszystko mocno i niebanalnie. Znane ze świetnej ekranizacji Bogdanovicha (z którym autor się przyjaźnił).
"Niesamowite przygody Kavaliera i Claya" Michaela Chabona - coś dla miłośników superbohaterów. Nagrodzona Pulitzerem epopeja o dwóch łebkach, którzy zdobywają sławę jako twórcy komiksu o Eskapiście. W tle - pełen szczegółów obraz Ameryki lat II wojny, ze szczególnym uwzględnieniem kultury popularnej.
"Bunt na okręcie" Hermana Wouka - też Pulitzer, i też w tle II wojna światowa. Tym razem dramat psychologiczny w stylu Conrada na pokładzie amerykańskiego trałowca - neurotyczny kapitan i co z tego wynikło. Świetne dramaturgicznie, mocne męskie klimaty.
"Chłopięce lata" Roberta McCammona - cudowna podróż w klimaty będące skrzyżowaniem "Cudownych lat", "Zabić drozda" i kina spielbergowskiego od "E.T." po "Super 8". Fantastyczna przygoda i niesamowity emocjonalny rollercoaster.
I dwa reportaże:
- "Depesze" Michaela Herra - klasyka reportażu o Wietnamie, która pioniersko stawia sugestywność bliskiej obłędu wizji ponad oschłą relacją o faktach. Książka upojna i upiorna jednocześnie. To z niej wziął się obłąkańczy klimat "Czasu Apokalipsy" - właśnie Herr napisał wewnętrzne monologi kpt. Willarda.
- "Ogar piekielny ściga mnie" Hamptona Sidesa - kapitalnie poprowadzona opowieść o zamachu na Martina Luthera Kinga. Dwutorowa narracja, zbiegająca się nieubłaganie w wiadomej scenie, a napięcie przez cały tom godne "JFK".
--
Ze wspominanego tu Cormaca przeczytałem wszystko i za najlepszą uważam "Trylogię Pogranicza" jako całość. Reszta różnie, ale ogólnie to fascynujący pisarz i nawet słabsze książki ("Dziecię Boże") mają w sobie coś niebywale hipnotycznego. Nawet "Suttree", 660 stron na których niemal nic się nie dzieje, a które po prostu uzależniają.
Więcej tego typu książek opisuję już od dekady na blogu, jak ktoś ciekaw to w stopce jest adres.
- Trylogia "Dagome Iudex" Zbigniewa Nienackiego - nieortodoksyjna wersja prapoczątków państwa polskiego. Makiaweliczna walka o władzę splata się ze słowiańską mitologią i bezpruderyjnym podejściem do relacji międzyludzkich. Lepsze niż "Gra o tron".
- "Rzeka złodziei" Michaela Crummeya - kanadyjska epika historyczna osnuta wokół zagłady Beothuków (nowofundlandzkich Indian), z cudownie poprowadzoną dramaturgią (zaczyna się od kulminacyjnej sceny, potem cofa i stopniowo poznajemy składowe tej kulminacji).
- "Billy Bathgate" E. L. Doctorowa - najlepszy literacki odpowiednik klimatów "Dawno temu w Ameryce" i najlepsza, obok "Ragtime'u" o Ameryce początku XX wieku i "Marszu" o wojnie secesyjnej, powieść tego pisarza.
"Ostatni seans filmowy" Larry'ego McMurtry'ego - późniejszy laureat Pulitzera (za najwybitniejszy literacki western ever, czyli "Na południe od Brazos") pisze o dorastaniu w teksaskiej mieścinie. Trochę gorzko, trochę humorystycznie, ale mimo wszystko mocno i niebanalnie. Znane ze świetnej ekranizacji Bogdanovicha (z którym autor się przyjaźnił).
"Niesamowite przygody Kavaliera i Claya" Michaela Chabona - coś dla miłośników superbohaterów. Nagrodzona Pulitzerem epopeja o dwóch łebkach, którzy zdobywają sławę jako twórcy komiksu o Eskapiście. W tle - pełen szczegółów obraz Ameryki lat II wojny, ze szczególnym uwzględnieniem kultury popularnej.
"Bunt na okręcie" Hermana Wouka - też Pulitzer, i też w tle II wojna światowa. Tym razem dramat psychologiczny w stylu Conrada na pokładzie amerykańskiego trałowca - neurotyczny kapitan i co z tego wynikło. Świetne dramaturgicznie, mocne męskie klimaty.
"Chłopięce lata" Roberta McCammona - cudowna podróż w klimaty będące skrzyżowaniem "Cudownych lat", "Zabić drozda" i kina spielbergowskiego od "E.T." po "Super 8". Fantastyczna przygoda i niesamowity emocjonalny rollercoaster.
I dwa reportaże:
- "Depesze" Michaela Herra - klasyka reportażu o Wietnamie, która pioniersko stawia sugestywność bliskiej obłędu wizji ponad oschłą relacją o faktach. Książka upojna i upiorna jednocześnie. To z niej wziął się obłąkańczy klimat "Czasu Apokalipsy" - właśnie Herr napisał wewnętrzne monologi kpt. Willarda.
- "Ogar piekielny ściga mnie" Hamptona Sidesa - kapitalnie poprowadzona opowieść o zamachu na Martina Luthera Kinga. Dwutorowa narracja, zbiegająca się nieubłaganie w wiadomej scenie, a napięcie przez cały tom godne "JFK".
--
Ze wspominanego tu Cormaca przeczytałem wszystko i za najlepszą uważam "Trylogię Pogranicza" jako całość. Reszta różnie, ale ogólnie to fascynujący pisarz i nawet słabsze książki ("Dziecię Boże") mają w sobie coś niebywale hipnotycznego. Nawet "Suttree", 660 stron na których niemal nic się nie dzieje, a które po prostu uzależniają.
Więcej tego typu książek opisuję już od dekady na blogu, jak ktoś ciekaw to w stopce jest adres.
08-10-2020, 09:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2020, 09:50 przez Bibliomisiek.)





