Człowiek, który spadł na ziemię - Walter Tevis
Prawdopodobnie najlepsza książka jaką przeczytałem w tym roku i kolejny tytuł od Waltera Tevisa (po "Gambicie królowej"), który mocno polecam. Nie jest długa, raptem 230 stron. Niezwykle sugestywne science-fiction, które pomimo braku akcji i nieśpiesznego tempa cholernie wciąga. Teoretycznie prosta fabuła okopana w zimnowojennych realiach daje obraz bardzo pesymistycznego świata, dla którego nie ma nadziei. Chociaż zdarzają się momenty, gdzie znajdziemy trochę subtelnego humoru to całość gorzka i smutna. Ja sam odczytuję ją też jako upadek jednostki, człowieka popadającego w ruinę i muszącego mierzyć się z niemożnością realizacji marzeń i celów.
PS wiedziałem, że powieść doczekała się adaptacji, ale totalnie nic o niej nie wiedziałem - jak czytałem to w myślach kołatało tylko jedno nazwisko, David Bowie w roli głównej. Wchodzę w obsadę, a tam Bowie. Film pewnie nadrobię w tygodniu.
Prawdopodobnie najlepsza książka jaką przeczytałem w tym roku i kolejny tytuł od Waltera Tevisa (po "Gambicie królowej"), który mocno polecam. Nie jest długa, raptem 230 stron. Niezwykle sugestywne science-fiction, które pomimo braku akcji i nieśpiesznego tempa cholernie wciąga. Teoretycznie prosta fabuła okopana w zimnowojennych realiach daje obraz bardzo pesymistycznego świata, dla którego nie ma nadziei. Chociaż zdarzają się momenty, gdzie znajdziemy trochę subtelnego humoru to całość gorzka i smutna. Ja sam odczytuję ją też jako upadek jednostki, człowieka popadającego w ruinę i muszącego mierzyć się z niemożnością realizacji marzeń i celów.
PS wiedziałem, że powieść doczekała się adaptacji, ale totalnie nic o niej nie wiedziałem - jak czytałem to w myślach kołatało tylko jedno nazwisko, David Bowie w roli głównej. Wchodzę w obsadę, a tam Bowie. Film pewnie nadrobię w tygodniu.
02-11-2020, 00:02





