(Nie)znajomi - trzeba zacząć od tego, że nie znam włoskiego oryginału. Bardzo fajny filmik, ogląda się to ze sporą uciechą, nawet ekscytacją w wyczekiwaniu na to cóż się wydarzy. Aktorstwo i casting świetne, a z tych porównań które czytałem wychodzi że bardzo trafnie scenariusz przeniesiono do współczesnej Polski.
Problem mam jednak taki, że sam pomysł na fabułę niejako implikuje, że będzie dużo problemów i wiele zdrad wyjdzie na jaw - trochę to banalne, że właściwie wszyscy bohaterowie są uwikłani w zdradę partnera, a oprócz zdrady pojawia się ile, 2-3 jakiekolwiek inne tematy? Scenariusz niby jest zgrabnie napisany, ale sprawia wrażenie produktu burzy mózgów, gdzie grupa osób dostała zadanie wymyślenia kłopotliwych sytuacji związanych z brakiem prywatności - wydarza się to, co każdy podejrzewa że się wydarzy, a chciałoby się czegoś ciekawszego niż przejście po linii najmniejszego oporu. Galeria bohaterów też wydaje się wyciągnięta z podręcznika "Jak konstruować postaci, aby w recenzjach pisali o celnej satyrze na współczesne mieszczaństwo" - miałem wrażenie, jakbym znał dokładnie tych samych ludzi już z paru innych filmów.
Jasne, że są to diagnozy społeczne dosyć trafne, ale mocno banalne, więc i film przyjemny, niegłupi, ale do zapomnienia po godzinie od seansu.
Mimo narzekań całkiem solidne 7/10 mogę dać.
Problem mam jednak taki, że sam pomysł na fabułę niejako implikuje, że będzie dużo problemów i wiele zdrad wyjdzie na jaw - trochę to banalne, że właściwie wszyscy bohaterowie są uwikłani w zdradę partnera, a oprócz zdrady pojawia się ile, 2-3 jakiekolwiek inne tematy? Scenariusz niby jest zgrabnie napisany, ale sprawia wrażenie produktu burzy mózgów, gdzie grupa osób dostała zadanie wymyślenia kłopotliwych sytuacji związanych z brakiem prywatności - wydarza się to, co każdy podejrzewa że się wydarzy, a chciałoby się czegoś ciekawszego niż przejście po linii najmniejszego oporu. Galeria bohaterów też wydaje się wyciągnięta z podręcznika "Jak konstruować postaci, aby w recenzjach pisali o celnej satyrze na współczesne mieszczaństwo" - miałem wrażenie, jakbym znał dokładnie tych samych ludzi już z paru innych filmów.
Jasne, że są to diagnozy społeczne dosyć trafne, ale mocno banalne, więc i film przyjemny, niegłupi, ale do zapomnienia po godzinie od seansu.
Mimo narzekań całkiem solidne 7/10 mogę dać.
25-12-2020, 13:15






