(26-01-2021, 13:15)Capt. Nascimento napisał(a): I "Książe Półkrwi", za co nie winię filmu, tylko książki, która była ewidentnie napisana naprędce i na odpierdziel.
Ja raczej winię film i Davida Yatesa, który to od kiedy przejął tę serię zaniżył poziom tej serii. Książe Półkrwi może nie był idealną książką, ale posiada kilka ciekawych i mrocznych elementów i bardzo fajny moment, kiedy Voldemort/Tom Riddle stara się o posadę nuaczyciela obrony przed czarną magią u Dumbledore'a w Hogwarcie. Ale wszystko to zostało pominięte na rzecz młodzieżowej komedii romantycznej, które można porównać ze Stowarzyszeniem Wędrujących Dżinsów, niż innych tworów fantasy. Humor jak na po części film brytyjski jest strasznie toporny i głupi. A sam główny tytuł, czyli motyw "Księcia Półkrwi" jest potraktowany od niechcenia i w sumie końcowa rewelacja zostawia widza obojętnym. Film może się pochwalić jedynie ładnymi zdjęciami i to tyle.
Zaś co do "Czary Ognia" to niestety film traci przez fakt, że książka jest długa. I niestety początek aż bohaterowie trafiają do Hogwartu to straszne skakanie, wręcz obskakiwanie książkowych motywów. Ale na plus Czary Ognia to, to, że akurat Newellowi udało się wszelkie wątki romantyczne i młodzieżowe zdecydowanie lepiej i bardziej naturalniej ukazać i z lepszym humorem niż to uczynił Yates.
Przy czym co do jednego to oczywiście nie ma wątpliwości, że najlepszą częścią jest "Więzień Azkabanu" i to pod każdym względem, od reżyserii, zdjęć, scenografii, aktorstwa i muzykę. I chwała za to Alfonso Santo Subito Cuaronowi! :)
26-01-2021, 15:16





