Puszczaja sie same i z wlasnej woli, gdzie sam serial sugeruje wladze jaka lezy w mokrej cipce :) Wyobraz sobie natomiast gwonoburze, gdyby to byl serial o ruchawicach nie potrafiacych poszukc sobie szczescia i miejsca w Swiecie dlatego, ze sa puszczalskie. Ma to miejsce w serialu, ale oczywiscie z odpowienim spinem. Z kazdym romasem coraz wieksza deprecha i mizantropia, a potem nagle olsnienie, jakas natchniona iskra, cielesno-duchowa czystosc i pojscie w szczesliwy, konserwatywny zwiazek. To dopiero bylby skandal moralno-obyczajowy :)
Zgadzam sie.
(17-03-2021, 05:08)Negatywny napisał(a): Podobało mi się określenie, że film jest rodzajem pornografii, ale nie w sensie pinga pinga, tylko w sensie pokazywania rzeczy, których pokazywać nie można. Na tej zasadzie pornografią byłby dla wegetarian np. program makłowicza na którym codziennie gotuje gulasz z cielęciny. Pornografia obyczajowa?
Ta prosta prawda, którą wspaniale wyraziła autorka mówiąc "dla jednych kobiet to jest gwałt, a dla innych kobiet to bardzo fajny seks oralny" to rzecz, o której nawet myśleć nie wolno :)
Dlatego nie jest problemem to, że na filmie jest scena gwałtu, bo to chyba dość normalne, że antybohater "łamie prawo", problem w tym, że pani po wszystkim się oblizuje z zadowoleniem, a to już bluźnierstwo.
Nazywanie tego gwałtem też w jasny sposób pokazuje "purytańskość" zachodniego mainstreamu, bo co to za gwałt, w którym pani się nie broni, tylko z zapałem się oddaje?
Parę lat temu chyba był taki serial "seks w wielkim mieście" gdzie panie też się z zapałem oddawały i robiły różne fikołki, na i przed pierwszą randką i w każdym odcinku z kim innym - i było super, mija raptem parę lat i już nie jest super.
Problemem jest to, że to pan jest stroną inicjującą, a tego pokazywać nie wolno. No i jak to tak spontanicznie, bez pisemnej zgody?
Kolejną rzeczą, o której nie wolno nawet pomyśleć jest:
"Matka natura wyprzedziła feministki, tak urządzając świat, by to facet był silniejszy, organizował schronienie, polował na zwierzynę, chronił domowe ognisko, które tworzy kobieta. Dla mnie to facet ma być silniejszy, bogatszy, inteligentniejszy".
Także jest to film, który wprost wyraża podstawowe założenia ruchów blackpillowych i kopiący feministki w miętkie, bezwstydnie pokazując kobiecą hipergamię, a kobietom na zachodzie opadają szczęki że ktoś to po prostu zfabularyzował :)
50 shades też oczywiście bolało, że ta baba z tym alfa miliarderem, ale tam przynajmniej nie było bara bara bez notarialnie spisanego kontraktu (no i jakieś nowoczesne dewiacyjne segzy), więc można było przymknąć oko.
Bardzo fajna była jeszcze analogia do pięknej i bestii, która skupiała się na pokazaniu głównej różnicy między klasyczną bajką i jej wariacjami a 365 dni.
Otóż bajka odpowiada na kobiecą potrzebę "zmienienia mężczyzny". czyli z bestii zrobienia grzecznego pieska (siłą miłości oczywiście). Tak dzieje się w 50 twarzach gdzie dama odkrywa dlaczego bestia jest bestią (standardowo jakieś traumy z dzieciństwa) i następują jakieś symboliczne akty "uzdrowienia". Nawet jeśli na początku nie, to na końcu zostaje przywrócony akceptowalny stan rzeczy.
Ale nie w 365 dniach, tutaj klasyczna struktura baśni została pozbawiona kluczowego elementu - przemiany - bestia jest bestią, a pani właśnie to lubi :)
Heteromagnes. Koinec metroseksualnej baśni ;)
Zgadzam sie.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
17-03-2021, 14:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-03-2021, 14:15 przez Bucho.)





