Z Winnetou najlepsze było... Winnetou (zwłaszcza pierwszy tom i końcówka).
Dobrze wspominałem też w sumie "Old Surehanda", "Szatana i Judasza" a bodaj największy sentyment miałem do "Króla naftowego" (bo poznałem to najwcześniej, jak jeszcze nie umiałem czytać) ale to właśnie od niego się po latach odbiłem. Wyróżniał się tym, że w przeciwieństwie do większości, nie był pisany z POV Old Shatterhanda.
Dobrze wspominałem też w sumie "Old Surehanda", "Szatana i Judasza" a bodaj największy sentyment miałem do "Króla naftowego" (bo poznałem to najwcześniej, jak jeszcze nie umiałem czytać) ale to właśnie od niego się po latach odbiłem. Wyróżniał się tym, że w przeciwieństwie do większości, nie był pisany z POV Old Shatterhanda.
29-05-2021, 03:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2021, 03:15 przez Gieferg.)





