Great Gonzo napisał(a):Fajny klimat ma też przelot przez bramy w "Dziewiątych wrotach", ale chyba tylko w kinie.Mnie denerwowała użyta tam czcionka;)
O czym jeszcze nie było mowy: o "Amelii" (z małą Amelią), dziwnym napisie w "Fight Clubie" (tak jak ktoś tu już napisał, Fincher się zna)... W sumie to czołówki filmów na podstawie komiksów są na ogół niezłe ("Spideman"). Podoba mi się pierwsza minuta "Drużyny pierścienia" (reszta z resztą też ;): trzy napisy (New Line Cinema i W...cośtam Films białe i falujące, napis LOTR wyłaniający się z ciemności), głos Galadrieli, niesamowity klimat. To samo właściwie można powiedzieć o napisach z "Lśnienia", które bardzo oryginalnie lecą od dołu, jak końcowe w jakimś serialu, mają jaskrawo turkusowy kolor, beznadziejnego fonta... A jednak 'coś' w tym jest, bo BUDUJĄ KLIMAT. To samo można powiedzieć o czołówkach Shymalana (ja znowu o Shymalanie...), w "6 zmyśle", "Znakach" i "Osadzie" (w "Niezniszczalnym" są zupełnie zwyczajne, trwają już podczas akcji), niby nic, proste, staroświeckie napisy, niespecjalna czcionka, plus muzyka Jamesa Newtona Howarda - ale niewiarygodnie przyczyniają się do zagęszczenia atmosfery (już podczas pierwszych minut!), która nie opuszcza filmu właściwie do napisów końcowych. Jak widzicie, czołówka nie musi być specjalnie wyszukana, aby zostać w pamięci. Wg. mnie bardzo ważną rolę odgrywa też muzyka, np. kołysanka z "Dziecka Rosemary"... Nie wiem jak to jest, ale ona budzi po prostu grozę. Kołysanka plus RÓŻOWE litery. No i Nowy Jork.
Martwi Ludzie Poszli Nad Jezioro
22-01-2006, 12:43






