Polski "Wiedźmin" to takie rasowe kino klasy B, ale z solidnymi elementami i jednym z absolutnie najwyższej półki.
Ze smoka to się śmiali już w czasie premiery (przypominam, 20 lat temu), smocze dziecko to jakiś pluszak za 5 zł, "WUNSZ" to już mem u Masochisty (znaczy się Mietczynskiego). Olbrychski jako król elfów wygląda jak polski żul pod sklepem, czempionem szarżującym na smoka jest Stępień, a przy dziewczynce grającej Ciri to Jake Lloyd za "Mroczne Widmo" powinien dostać Oscara.
Całość fabularnie jest strasznie chaotycznym zlepkiem, gdzie połowa scen jest kiczowata nie tylko przez efekty "specjalne", ale też przez dialogi, drewniane aktorstwo i mierną reżyserię. Ktokolwiek mi powie jakim cudem ten film dostał do nakręcenia ktoś taki jak Marek Brodzki?
HOWEVER
Ta campowatość momentami ma swój klimat, a takie perełki jak Ryszard Kotys jako setnik działają na jego korzyść.
Paradoksalnie tak jak najprostsze sceny rozmów wypadają czasem fatalnie, tak niektóre trudne sceny działają w 100%.
Romans Geralta z Yennefer jest odegrany bardzo dojrzale, zresztą Żebrowski i Wolszczak zagrali go z naturalnością której zdecydowanie brakło Cavillowi i Chalotrze. Dodać świetnego Chyrę i nie tylko romans, ale cała część poświęcona polowaniu na smoka wypadła lepiej niż w Netflixie.
Zamachowski kompletnie nie pasował mi do Jaskra (Joey Batey wypadł nieporównywalnie lepiej i jako postać i pod kątem piosenek), ale to dobry aktor i jego relacja z Geraltem była naturalna.
No i wreszcie - soundtrack Ciechowskiego jest absolutnie wybitny, najwyższa półka soundtracków w ogóle, a do tego fenomenalnie pasująca klimatem do książkowego "Wiedźmina". Osobiście chciałbym by została użyta w serialu Netflixa.
Nawet przy tak żenującej reżyserii i realizacji, jak w kadrze jest Żebrowski, Wolszczak, Chyra czy Zamachowski, w miarę wiernie odegrana jest scena z książki a w tle gra muzyka Ciechowskiego, to ten film/serial jest naprawdę dobry.
Ze smoka to się śmiali już w czasie premiery (przypominam, 20 lat temu), smocze dziecko to jakiś pluszak za 5 zł, "WUNSZ" to już mem u Masochisty (znaczy się Mietczynskiego). Olbrychski jako król elfów wygląda jak polski żul pod sklepem, czempionem szarżującym na smoka jest Stępień, a przy dziewczynce grającej Ciri to Jake Lloyd za "Mroczne Widmo" powinien dostać Oscara.
Całość fabularnie jest strasznie chaotycznym zlepkiem, gdzie połowa scen jest kiczowata nie tylko przez efekty "specjalne", ale też przez dialogi, drewniane aktorstwo i mierną reżyserię. Ktokolwiek mi powie jakim cudem ten film dostał do nakręcenia ktoś taki jak Marek Brodzki?
HOWEVER
Ta campowatość momentami ma swój klimat, a takie perełki jak Ryszard Kotys jako setnik działają na jego korzyść.
Paradoksalnie tak jak najprostsze sceny rozmów wypadają czasem fatalnie, tak niektóre trudne sceny działają w 100%.
Romans Geralta z Yennefer jest odegrany bardzo dojrzale, zresztą Żebrowski i Wolszczak zagrali go z naturalnością której zdecydowanie brakło Cavillowi i Chalotrze. Dodać świetnego Chyrę i nie tylko romans, ale cała część poświęcona polowaniu na smoka wypadła lepiej niż w Netflixie.
Zamachowski kompletnie nie pasował mi do Jaskra (Joey Batey wypadł nieporównywalnie lepiej i jako postać i pod kątem piosenek), ale to dobry aktor i jego relacja z Geraltem była naturalna.
No i wreszcie - soundtrack Ciechowskiego jest absolutnie wybitny, najwyższa półka soundtracków w ogóle, a do tego fenomenalnie pasująca klimatem do książkowego "Wiedźmina". Osobiście chciałbym by została użyta w serialu Netflixa.
Nawet przy tak żenującej reżyserii i realizacji, jak w kadrze jest Żebrowski, Wolszczak, Chyra czy Zamachowski, w miarę wiernie odegrana jest scena z książki a w tle gra muzyka Ciechowskiego, to ten film/serial jest naprawdę dobry.
10-07-2021, 22:57





