MOGĄ BYĆ SPOJLERY!
Z miejsca powiem, że jest to jedna z najznamienitszych (a niech mnie, użyję tego słowa) ekranizacji komiksu, jakie dane mi było obejrzeć. Jak już ktoś powyżej powiedział - obok X-men jest to najlepiej przeniesiona historia komiksowego bohatera/ów. Downey Jr. - klasa sama dla siebie, po prostu bez komentarza, chcę być jak Stark ;). Gwyneth Paltrow - świetna, jeszcze nigdy nie lubiłem tej aktorki tak, jak po Ironmanie. Reszta aktorów okej. Wygląd zbroi - bardzo dobry, pomimo czasami lekko plastikowego wyglądu. To się tyczy nowszego modelu, bo MARK I wyglądał należycie (strasznie podobał mi się zgrzyt łożysk przy poruszaniu się kolosa). Także przywdziewanie owego pancerza przez Starka wygląda bardzo efektownie i po prostu wbija w fotel (kojarzy mi się z teaserem do Starcrafta II, tyle że jest mocniej, lepiej). No i humor jest jak najbardziej przystępny. Nie przypominam sobie głupkowatych akcji a'la Transformers, wszystkie zabawne sceny, tudzież teksty, są na zadowalającym poziomie (rozłożyła mnie scena, w której Tony pozdrawia Hugh Hefnera, w tej roli Stan Lee).
A co mi się nie podobało? Jak już wcześniej wspomniano - lekki deficyt scen akcji. Da się to znieść, ale mam nadzieję, że sequel pokaże więcej. Także inteligentny komputer Starka działał mi na nerwy. Przełknięcie dysput ze sztuczną inteligencją zawsze przychodzi mi z trudem, zwłaszcza gdy Pan-zero-jedynka dodatkowo rzuca ironią.
Ale wszystko to blednie, bo film jest cholernie dobry. Jeśli tylko jakiś znajomek będzie miał ochotę go zobaczyć, to nie będę miał innej opcji, jak udać się z Nim/Nią, by powtórzyć seans, bo uważam, że warto (dodatkowo motywowany słowami Crova ;). I pomyśleć, że byłem niemalże pewien porażki tego filmu.
Z miejsca powiem, że jest to jedna z najznamienitszych (a niech mnie, użyję tego słowa) ekranizacji komiksu, jakie dane mi było obejrzeć. Jak już ktoś powyżej powiedział - obok X-men jest to najlepiej przeniesiona historia komiksowego bohatera/ów. Downey Jr. - klasa sama dla siebie, po prostu bez komentarza, chcę być jak Stark ;). Gwyneth Paltrow - świetna, jeszcze nigdy nie lubiłem tej aktorki tak, jak po Ironmanie. Reszta aktorów okej. Wygląd zbroi - bardzo dobry, pomimo czasami lekko plastikowego wyglądu. To się tyczy nowszego modelu, bo MARK I wyglądał należycie (strasznie podobał mi się zgrzyt łożysk przy poruszaniu się kolosa). Także przywdziewanie owego pancerza przez Starka wygląda bardzo efektownie i po prostu wbija w fotel (kojarzy mi się z teaserem do Starcrafta II, tyle że jest mocniej, lepiej). No i humor jest jak najbardziej przystępny. Nie przypominam sobie głupkowatych akcji a'la Transformers, wszystkie zabawne sceny, tudzież teksty, są na zadowalającym poziomie (rozłożyła mnie scena, w której Tony pozdrawia Hugh Hefnera, w tej roli Stan Lee).
A co mi się nie podobało? Jak już wcześniej wspomniano - lekki deficyt scen akcji. Da się to znieść, ale mam nadzieję, że sequel pokaże więcej. Także inteligentny komputer Starka działał mi na nerwy. Przełknięcie dysput ze sztuczną inteligencją zawsze przychodzi mi z trudem, zwłaszcza gdy Pan-zero-jedynka dodatkowo rzuca ironią.
Ale wszystko to blednie, bo film jest cholernie dobry. Jeśli tylko jakiś znajomek będzie miał ochotę go zobaczyć, to nie będę miał innej opcji, jak udać się z Nim/Nią, by powtórzyć seans, bo uważam, że warto (dodatkowo motywowany słowami Crova ;). I pomyśleć, że byłem niemalże pewien porażki tego filmu.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
04-05-2008, 21:32





