(11-10-2021, 10:58)JohnnyCash napisał(a): Po pierwszym seansie na VHS, chyba w 1998, przeczytałem książkę. Nie mogę sobie wyobrazić bardziej zasłużonego Oscara za adaptowany scenariusz. Przyciąć tak rozbudowaną intrygę do 140 minut, przedstawić bohaterów w okrojonej wersji, zmienić literę, ale zostawić ducha oryginału - ARCYMISTRZOSTWO!
Jestem od początku, od seansu w kinie, zakochany w LAC, ale przede wszystkim jest to dla mnie mistrzostwo na gruncie adaptacyjnym. Mnóstwo tu z powieści wycięto, trochę poprzestawiano, a całość fabuły nie ma absolutnie żadnych szwów, a jedno rozwiązanie jest nawet lepsze niż w (też jednak genialnej) książce .
Z obsady fajnie wypadł jeszcze Strathairn z tą swoją Patchettowską nonszalancją. Za to do Basinger w tym filmie nigdy się w pełni nie przekonałem. Wiek to jedno - ma w LAC 44 lata, a dla porównania Crowe 37, Pearce 30. No i Oscar dla niej to nieporozumienie, bo to nie jest jakaś wybitna rola, zwłaszcza na tle genialnego tercetu Crowe-Pearce-Spacey.
Ogólnie LAC to dla mnie TOP 3 kryminału, obok SE7EN i Chinatown.
11-10-2021, 13:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-10-2021, 13:31 przez Bibliomisiek.)

Spoiler




