Ale przecież TLK w żadnym momencie nie udaje, że odrywa się od korzeni. Owszem, ciężar jest przesunięty nieco bardziej w stronę akcyjniaka, jest kilka wyjątkowo brutalnych jak na serię scen, ale generalnie cały czas czuć, że to nadal jest Bond. W tym sensie LTK kontynuuje to, co rozpoczęto w TLD, czyli zejście na ziemię po bujaniu w obłokach w czasach Moore'a. Nawet można wydźwięk LTK zinterpretować tak, że skoro 007 działa tym razem nieoficjalnie, niejako poza prawem, to i sam film jest nieco inny
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
14-10-2021, 13:35





