Czytał ktoś "Konklawe" Roberta Harrisa?
Ogólnie ciężko było mi wejść w tę powieść, przez pierwsze kilkadziesiąt stron trudno było złapać zainteresowanie i zaangażowanie. Główny bohater wydał mi się mało ciekawy w porównaniu z poprzednią powieścią Harrisa, którą czytałem (mowa o "Vaterlandzie" - swoją drogą bardzo dobra, kto nie miał okazji to polecam). No, ale jak już złapałem bakcyla i wreszcie te wszystkie watykańskie intrygi zaczęły mnie obchodzić, to autor na koniec dowala takim twistem, że ja łapię się za głowę. Śmieję się na głos, jednocześnie odczuwam spore pokłady żenady. Coś po prostu niesamowitego - finalnie nie najgorsza powieść zmienia się w totalnego zakalca z zakończeniem, które ma szokować (??) tylko dla samego szokowania. No meh straszny.
I tak mam zamiar zaznajomić się z całą twórczością Harrisa (ponieważ wydaje się być spoko autorem dla osób, które szukają raczej czystej, książkowej rozrywki), ale jego druga powieść, którą czytałem okazała się naprawdę ciulowa.
Ogólnie ciężko było mi wejść w tę powieść, przez pierwsze kilkadziesiąt stron trudno było złapać zainteresowanie i zaangażowanie. Główny bohater wydał mi się mało ciekawy w porównaniu z poprzednią powieścią Harrisa, którą czytałem (mowa o "Vaterlandzie" - swoją drogą bardzo dobra, kto nie miał okazji to polecam). No, ale jak już złapałem bakcyla i wreszcie te wszystkie watykańskie intrygi zaczęły mnie obchodzić, to autor na koniec dowala takim twistem, że ja łapię się za głowę. Śmieję się na głos, jednocześnie odczuwam spore pokłady żenady. Coś po prostu niesamowitego - finalnie nie najgorsza powieść zmienia się w totalnego zakalca z zakończeniem, które ma szokować (??) tylko dla samego szokowania. No meh straszny.
I tak mam zamiar zaznajomić się z całą twórczością Harrisa (ponieważ wydaje się być spoko autorem dla osób, które szukają raczej czystej, książkowej rozrywki), ale jego druga powieść, którą czytałem okazała się naprawdę ciulowa.
10-11-2021, 12:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-11-2021, 12:34 przez Pelivaron.)





