(12-12-2021, 23:31)Negatywny napisał(a): Gość kręci 3 sequele jednocześnie, w międzyczasie zapewne dopracowuje technologie która będzie następnym skokiem technologicznym który wyznaczy standardy na kolejną dekadę, zamiast pyknąć kolejny sequel za dwa lata i fajrancik.
Takie rzeczy nie idą lekko i nie robi się ich w jeden weekend.
Aha, czyli Ty wierzysz że on przez 13 lat ciągle gdzieś tam kręcił te sequele i jeszcze zakładasz, że "zapewne" (he,he) będzie przy tym jakaś nowa technologia wyznaczająca standardy mimo że nie masz żadnych ku temu podstaw? Nagle to, że kręci się 1-2-3 sequele dłużej niż LoTR urasta do miana zalety, a nie znaku że może to jednak coś odrobinę za długo trwa. Nie, to zaleta, po prostu on na pewno tak dopracowuje te sequele. Okej.
(12-12-2021, 23:31)Negatywny napisał(a): lol, nie, w sequelach pojawia się presja zrobienia tego samego tylko więcej. No i rzeczywiście, zrobić światowy numer jeden to prosta sprawa, wszak powszechnie wiadomo, że efekt świeżości jest tu głównym czynnikiem, dlatego w hollywood forwarduje się głownie projekty jego pozbawione. Ale głupi ten hollywood, liczyć nie potrafią w ogóle.
(12-12-2021, 23:31)Negatywny napisał(a): Tak było, dlatego przestano kręcić sequle bo to nie ma sensu i kręci się tylko oryginalne filmy. Jak ktoś wpadnie na pomysł nakręcenia sequela to wylatuje oknem.
Odpowiem w ten sam sposób - tak, i właśnie dlatego w historii holly i kinematografii ze świecą szukać sequeli, które zaliczyły spadek jakościowy względem oryginału i zabiły markę na dłuuuugie lata. A nie, czekaj...
Dyskutujemy tu o dwóch różnych kwestiach - jedna to poziom nazwijmy to szumnie artystyczny, gdzie sequele raczej z rzadka dojeżdżają i tu się chyba zgodzimy? Druga to zarobki. O ile zgodzimy się, że gdy oryginał jest hitem to kolejna część zarabia, tak już kolejne gdy ludzie idą na sequel do kina i widzą ten spadek jakości już często nie bardzo. Przy czym my mówimy o efekcie sequeli kręconych "na fali" udanego oryginału. Tutaj o marce słuch zaginął na długie lata mimo szumnych zapowiedzi. Być może będzie to casus Jurassic World, gdzie na fali nostalgii po latach przerwy film zrobił zajebisty wynik, ale ja uważam że nostalgia za Avatarem nie może się równać nostalgii za dinkami.
(12-12-2021, 23:31)Negatywny napisał(a): nikt już o jedynce nie pamięta dlatego połowa hejterów z forum przyszła powiedzieć jak bardzo nie czeka na ten film. Już chyba z 5ty raz.
Nie sądzę żebym łapał się pod kategorię hejtera, ale po tym co piszesz Ciebie z łatwością mogę zaklasyfikować jako fanboja. Ja piszę w tej sprawie pierwszy raz, więc się nie bardzo poczuwam. Różnica między nami polega na tym, że ja chcę podyskutować o filmach (również takich, które mi nie podeszły), a Ty chcesz się o nie kłócić. Dlatego raczej nie znajdziemy wspólnego języka.
The key of joy is disobedience.
13-12-2021, 10:00





