Nie kojarzę książki (autora też), zerknę o czym to. Gdybyś dodatkowo skrobnął kilka zdań opinii, to byłoby miodnie.
---
Przypominam sobie ostatnio opowiadania Conan Doyle'a; dalej czyta się je przyjemnie, bo postarzały się z urokiem, wciąż też rozwala mnie lekko protekcjonalna, acz przyjazna maniera, z jaką Holmes tłumaczy Watsonowi proces dedukcji. Z książkami o Sherlocku mam wszakże ten problem, że nie "dają" możliwości główkowania wraz z detektywem. Najczęściej mamy opis sprawy i dwie/trzy osoby dramatu, potem następuje proces myślowy kokainisty, po czym poznajemy rozwiązanie, którego w 95% przypadków nie ma szans się domyślić, bo nie ma się niezbędnych danych. Jaskrawym przykładem tego schematu jest Studium W Szkarłacie, dodatkowo zaczynające się intrygująco, w połowie natomiast stające się kompletnie inną opowieścią i tworzące w efekcie średnio udaną hybrydę. Dla odmiany taka Christie przedstawia nam historię, prezentuje podejrzanych, podsuwa poszlaki i pomimo częstego mylenia tropów zawsze jest uczciwa w stosunku do czytelnika. U Conan Doyle'a tego wszystkiego nie uświadczymy. Nie jest to dla mnie wada, bo facet pisał po prostu inaczej, niemniej z dwóch wielkich, literackich detektywów bardziej cenię wąsatego Belga.
Jeszcze jedno, trochę poza działem - najlepszą adaptacją dzieł ACD jest ta mała, zapomniana koprodukcja angielsko-polska - https://en.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes_and_Doctor_Watson
O serialu pewnie napiszę kiedyś w "epizodzie butelkowym", bo to perełka co się zowie, a i kulisy powstawania stanowią materiał na osobny film.
---
Przypominam sobie ostatnio opowiadania Conan Doyle'a; dalej czyta się je przyjemnie, bo postarzały się z urokiem, wciąż też rozwala mnie lekko protekcjonalna, acz przyjazna maniera, z jaką Holmes tłumaczy Watsonowi proces dedukcji. Z książkami o Sherlocku mam wszakże ten problem, że nie "dają" możliwości główkowania wraz z detektywem. Najczęściej mamy opis sprawy i dwie/trzy osoby dramatu, potem następuje proces myślowy kokainisty, po czym poznajemy rozwiązanie, którego w 95% przypadków nie ma szans się domyślić, bo nie ma się niezbędnych danych. Jaskrawym przykładem tego schematu jest Studium W Szkarłacie, dodatkowo zaczynające się intrygująco, w połowie natomiast stające się kompletnie inną opowieścią i tworzące w efekcie średnio udaną hybrydę. Dla odmiany taka Christie przedstawia nam historię, prezentuje podejrzanych, podsuwa poszlaki i pomimo częstego mylenia tropów zawsze jest uczciwa w stosunku do czytelnika. U Conan Doyle'a tego wszystkiego nie uświadczymy. Nie jest to dla mnie wada, bo facet pisał po prostu inaczej, niemniej z dwóch wielkich, literackich detektywów bardziej cenię wąsatego Belga.
Jeszcze jedno, trochę poza działem - najlepszą adaptacją dzieł ACD jest ta mała, zapomniana koprodukcja angielsko-polska - https://en.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes_and_Doctor_Watson
O serialu pewnie napiszę kiedyś w "epizodzie butelkowym", bo to perełka co się zowie, a i kulisy powstawania stanowią materiał na osobny film.
22-03-2022, 20:14





