Tu pewnie by trzeba pogadać o całym pomyśle Scotta, żeby aktorzy gadali z włoskim akcentem. Pomysł już w założeniu kuriozalny. Albo się stawia na realizm i autorzy mówią po włosku, albo na umowność i język nie ma znaczenia - jak choćby w Gladiatorze. Tutaj Scott stanął w połowie drogi. Pojedyncze sceny z House of Gucci wyglądają jak kabaret. Lepiej się to sprawdza w całym metrażu, bo koniec końców ten akcent dodał takiego włoskiego charakteru postaciom i specyficznej dla Włochów dynamiki, o które bez mocnego akcentu byłoby trudno. Rola Leto moim zdaniem się broni. Jednocześnie jest perfekcyjnym celem do wyśmiewania. Wycięcie np. fragmentu z kłótnią przy samochodzie i pokazanie tego komuś, kto nie zna filmu to gotowy przepis na skompromitowanie Leto.
.
26-03-2022, 12:14





