Wreszcie przemogłem się do ujrzenia Wałęsy. Przy seansie zdecydowałem się olać oczywiste laurkowatość i wybielające przekłamania (bo gdyby oceniać filmy historyczne pod tym kątem, to większość klasyków dostałaby z automatu 0/10 i niedostateczny z wykrzyknikiem) i zobaczyć jak biografia TW Bolka wyszła pod kątem filmowym i czy Wajda w jakimś stopniu zrehabilitował się po Katyniu. Zwłaszcza, że opinie tu były ze wskazaniem na pozytywne.
Jak na przebrzmiałego PRL-owskiego wymiatacza (bo nie tylko Wajda po 1989 roku zmienił się w chałturnika) film wyszedł OK. Chyba, że w rzeczywistości to kręcił jakiś młodszy asystent, a Wajda jedynie użyczał nazwiska dla prestiżu jedynie i na planie ograniczał się do sączenia łiskacza i przeliczania banknotów. Film jest lekki, też pozwolono na trochę mniej spiżowy obraz Bolka - mimo że rzuca patetycznymi frazesami i to wzór cnót, to wciąż jest tym głupkowatym bufonem lub jak jest stan wojenny, to ludzie wyzywają go od sukinsynów i że stan wojenny jest przez niego (chyba najbliższy prawdy historycznej moment ;)). Nawet uwzględnili kwity sugerujące współpracę z SB (co ukazano, że Wałęsa podpisał to nieco bezmyślnie), choć ukazaną niechętnie i pod przymusem. Więckiewicz od razu mnie kupił w roli tytułowej i idealnie odzwierciedlił jego manierę, choć momentem trochę podchodzi pod kabaret.
Co mogę skrytykować to nadużywanie materiałów archiwalnych i ich leniwe wciskanie bez pomyślunku. Zacznijmy od tego, że większość z zaprezentowanych scen dałoby się nakręcić bez nadwyrężania budżetu. Jak pierwsza scena jak w Grudniu '70 gdy wojsko pacyfikuje ludzi, to jest przeplatana nowym nakręconym obrazem a czarnobiałym oryginałem (przynajmniej tak stawiam). W tej scenie był statysta z minikamerą i sądzić można, że to on odpowiada za materiał archiwalny/stylizowany, a potem widzę tą samą postać w owym materiału. I takich materiałów jest więcej - lub jak w stoczni. Co chwila przetykanie czarno-białym obrazem - nawet nie dali jakiegoś statystę z podręczną kamerą, co tłumaczyłoby ów zabieg.
Dalej. Wklejony jest ot, tak fragment PKF. Bez żadnej podbudówki, odniesienia postaci ani nic. Jakby to był film youtubera. Nie dałoby się tego wkleić jako moment, gdy Wałęsa ogląda to w kinie i potem ma przemyślenia nt. Gierka? I szczególnie spaprali, dając zupełnie nowe audio nie przystające do czasów - i jeszcze jako lektora dali bardzo charakterystycznego Macieja Gudowskiego, który wtedy chodził do liceum. Serio? Jakoś w Człowieku z marmuru Wajda potrafił wpleść naturalnie fragment PKF (w tym przypadku spreparowany) i zatrudnił aktora idealnie emulującego głos Andrzeja Łapickiego z jego lat przy PKF.
A narzekam, bo czasami materiały archiwalne lub na takowe stylizowane zrobili w głową. Dobrze zrobili to z emisją przyjazdu papieża do Polski w TV, lub ukazali agentów kamerujących z góry mszę robotników. Czy jak ekipa telewizyjna wchodzi do mieszkania Wałęsów. c
A co do reszty realizacji to jest poprawnie, choć bez szału. Dźwięk zrozumiały :). Napisy przypominające bardziej serial. Ładnie wybrnęli z fragmentem Pogody dla bogaczy, która leciała wtedy z dubbingiem (który się nie zachował, o ile mi wiadomo) i gdy trwa czołówka, to Wałęsę zabierają poza mieszkanie. Dobry soundtrack wykorzystujący piosenki z tamtej epoki - największy plus produckji.
Wszyscy bohaterowie w większości anonimowani, gdyż nie kojarzę, by otrzymali imiona i nazwiska. Np. Henryka Krzywonos (która wyszła na niesympatyczną babę, która popsuła założenia strajku. Czyli zatrudnienie Wellmanowej było strzałem w dziesiątkę :)) została nazwana po imieniu w napisach końcowych.
Generalnie bez szału i obejrzenia na raz (i teraz mam XD, gdy tutaj niektórzy przewidywali nominację za najlepszy film nieanglojęzyczny lub samego rycerzyka). Ale mogło być znacznie gorzej i oglądało mi się to bezboleśnie.
5/10
PS. Aż dziwne, że przy kilkunastu logach wytwórni i firm na początku nie było szyldu Amber Gold ;).
Jak na przebrzmiałego PRL-owskiego wymiatacza (bo nie tylko Wajda po 1989 roku zmienił się w chałturnika) film wyszedł OK. Chyba, że w rzeczywistości to kręcił jakiś młodszy asystent, a Wajda jedynie użyczał nazwiska dla prestiżu jedynie i na planie ograniczał się do sączenia łiskacza i przeliczania banknotów. Film jest lekki, też pozwolono na trochę mniej spiżowy obraz Bolka - mimo że rzuca patetycznymi frazesami i to wzór cnót, to wciąż jest tym głupkowatym bufonem lub jak jest stan wojenny, to ludzie wyzywają go od sukinsynów i że stan wojenny jest przez niego (chyba najbliższy prawdy historycznej moment ;)). Nawet uwzględnili kwity sugerujące współpracę z SB (co ukazano, że Wałęsa podpisał to nieco bezmyślnie), choć ukazaną niechętnie i pod przymusem. Więckiewicz od razu mnie kupił w roli tytułowej i idealnie odzwierciedlił jego manierę, choć momentem trochę podchodzi pod kabaret.
Co mogę skrytykować to nadużywanie materiałów archiwalnych i ich leniwe wciskanie bez pomyślunku. Zacznijmy od tego, że większość z zaprezentowanych scen dałoby się nakręcić bez nadwyrężania budżetu. Jak pierwsza scena jak w Grudniu '70 gdy wojsko pacyfikuje ludzi, to jest przeplatana nowym nakręconym obrazem a czarnobiałym oryginałem (przynajmniej tak stawiam). W tej scenie był statysta z minikamerą i sądzić można, że to on odpowiada za materiał archiwalny/stylizowany, a potem widzę tą samą postać w owym materiału. I takich materiałów jest więcej - lub jak w stoczni. Co chwila przetykanie czarno-białym obrazem - nawet nie dali jakiegoś statystę z podręczną kamerą, co tłumaczyłoby ów zabieg.
Dalej. Wklejony jest ot, tak fragment PKF. Bez żadnej podbudówki, odniesienia postaci ani nic. Jakby to był film youtubera. Nie dałoby się tego wkleić jako moment, gdy Wałęsa ogląda to w kinie i potem ma przemyślenia nt. Gierka? I szczególnie spaprali, dając zupełnie nowe audio nie przystające do czasów - i jeszcze jako lektora dali bardzo charakterystycznego Macieja Gudowskiego, który wtedy chodził do liceum. Serio? Jakoś w Człowieku z marmuru Wajda potrafił wpleść naturalnie fragment PKF (w tym przypadku spreparowany) i zatrudnił aktora idealnie emulującego głos Andrzeja Łapickiego z jego lat przy PKF.
A narzekam, bo czasami materiały archiwalne lub na takowe stylizowane zrobili w głową. Dobrze zrobili to z emisją przyjazdu papieża do Polski w TV, lub ukazali agentów kamerujących z góry mszę robotników. Czy jak ekipa telewizyjna wchodzi do mieszkania Wałęsów. c
A co do reszty realizacji to jest poprawnie, choć bez szału. Dźwięk zrozumiały :). Napisy przypominające bardziej serial. Ładnie wybrnęli z fragmentem Pogody dla bogaczy, która leciała wtedy z dubbingiem (który się nie zachował, o ile mi wiadomo) i gdy trwa czołówka, to Wałęsę zabierają poza mieszkanie. Dobry soundtrack wykorzystujący piosenki z tamtej epoki - największy plus produckji.
Wszyscy bohaterowie w większości anonimowani, gdyż nie kojarzę, by otrzymali imiona i nazwiska. Np. Henryka Krzywonos (która wyszła na niesympatyczną babę, która popsuła założenia strajku. Czyli zatrudnienie Wellmanowej było strzałem w dziesiątkę :)) została nazwana po imieniu w napisach końcowych.
Generalnie bez szału i obejrzenia na raz (i teraz mam XD, gdy tutaj niektórzy przewidywali nominację za najlepszy film nieanglojęzyczny lub samego rycerzyka). Ale mogło być znacznie gorzej i oglądało mi się to bezboleśnie.
5/10
PS. Aż dziwne, że przy kilkunastu logach wytwórni i firm na początku nie było szyldu Amber Gold ;).
02-06-2022, 20:47





