Jak i Lucas w prequelach SW.
Przy okazji za mną Mumia powraca, której przypomnienia się bałem. M.in. obecność dzieciaka, głupie powroty zmarłych i pewnie gorsza jakość.
Nie okazał się to zły film, choć me obawy się sprawdziły. Pierwsza scena z Rickiem nadal klimatyczna i mająca vibe z horrorem. Dopóki nie pojawia się gówniak i cały klimat siada. Ale nadal było OK. Było dużo akcji, efektów praktycznych, humor nie zawodził, fajna była sekwencja z autobusem, nawet dzieciak uchodził, choć wykazał się debilizmem zamiast zawołać rodziców (ci nie lepsi, bo wolą się grzdzić zamiast go pilnować), za co należy mu spotkanie z pasem (wtedy było to dozwolone). Ale potem z sceny na scenę robiło się słabiej.
Jonathan już kompletnie zmienił się w comic reliefa. I jeszcze pojawia się czarnoskóry następca Winstona, oczywiście irytujący. Niestety, nie ginie.I gdybym ja w wieku 8 lat zostałbym porwany to nie zbierałoby mi się na sarkastyczne komentarze i był wydygany, zwłaszcza jakby moim strażnikiem był dwumetrowy Yoruba z ostrym nożem. W ogóle całość przemieniła się w kreskówkę. Np. jak kapłani Imhotepa biegają po ścianach jak Spider-Man. Szczególnie jak pojawiły się te szkieletowate gremliny. Ja wiem, że Mumia od Sommersa to generalnie lekkie kino nie stroniące się od humoru, ale to już przesada i wypatrywałem Scooby'ego-Doo i Kudłatego.
Jak prolog pokazywał Króla Skorpiona, to człowiek sądzi że to on będzie nową mumią i antagonistą. Czemu Imhotep i Ank-su-jak-jej-tam wracają, skoro ich wątek w jedynce był definitywnie zakończony? Zła lasencja mogła być nową postacią i zamiast ożywiać Imhotepa to mogłaby szukać Skorpiona albo jego ożywiać. Albo być inną osobą, którą Imhotep bierze za ukochaną jak było to w przypadku Evelyn.
CGI jak kiepawe było tak tak dalej jest. Szczególnie, jak lecą balonem i bluescreen daje po oczach. Armia Anubisa strasznie kreskówkowa, zarówno pod względem projektu, jak i animacji. O Królu Skorpionie to już każdy się wypowiadał, więc nic nowego nie powiem.
I twórcy mają karniaka za Ale, żeby nie było, że tylko hejtuję i dam niską ocenę. Efekty specjalne te praktyczne i scenografia dają radę. Nawet jak fabułą kopiuje w jakimś stopniu jedynkę, to ma jakiś potencjał i po doszlifowaniu byłaby OK, Fraser i Weisz wciąż dają radę, humor w większości nie zawodzi i finałowa bitka w piramidzie była świetna (wyłączając CGI-Rocka, CGI-potępieńców i "NEEEIN!" Imhotepa rodem z jakiejś komedii). Wstawki horrorowe, choć w mniejszej skali niż w jedynce, to dają radę - scena w dżungli z truposzami potrafi być pełna napięcia.
I oglądało mi się to bezboleśnie. Zawsze mogło być gorzej.
6/10
Przy okazji za mną Mumia powraca, której przypomnienia się bałem. M.in. obecność dzieciaka, głupie powroty zmarłych i pewnie gorsza jakość.
Nie okazał się to zły film, choć me obawy się sprawdziły. Pierwsza scena z Rickiem nadal klimatyczna i mająca vibe z horrorem. Dopóki nie pojawia się gówniak i cały klimat siada. Ale nadal było OK. Było dużo akcji, efektów praktycznych, humor nie zawodził, fajna była sekwencja z autobusem, nawet dzieciak uchodził, choć wykazał się debilizmem zamiast zawołać rodziców (ci nie lepsi, bo wolą się grzdzić zamiast go pilnować), za co należy mu spotkanie z pasem (wtedy było to dozwolone). Ale potem z sceny na scenę robiło się słabiej.
Jonathan już kompletnie zmienił się w comic reliefa. I jeszcze pojawia się czarnoskóry następca Winstona, oczywiście irytujący. Niestety, nie ginie.I gdybym ja w wieku 8 lat zostałbym porwany to nie zbierałoby mi się na sarkastyczne komentarze i był wydygany, zwłaszcza jakby moim strażnikiem był dwumetrowy Yoruba z ostrym nożem. W ogóle całość przemieniła się w kreskówkę. Np. jak kapłani Imhotepa biegają po ścianach jak Spider-Man. Szczególnie jak pojawiły się te szkieletowate gremliny. Ja wiem, że Mumia od Sommersa to generalnie lekkie kino nie stroniące się od humoru, ale to już przesada i wypatrywałem Scooby'ego-Doo i Kudłatego.
Jak prolog pokazywał Króla Skorpiona, to człowiek sądzi że to on będzie nową mumią i antagonistą. Czemu Imhotep i Ank-su-jak-jej-tam wracają, skoro ich wątek w jedynce był definitywnie zakończony? Zła lasencja mogła być nową postacią i zamiast ożywiać Imhotepa to mogłaby szukać Skorpiona albo jego ożywiać. Albo być inną osobą, którą Imhotep bierze za ukochaną jak było to w przypadku Evelyn.
CGI jak kiepawe było tak tak dalej jest. Szczególnie, jak lecą balonem i bluescreen daje po oczach. Armia Anubisa strasznie kreskówkowa, zarówno pod względem projektu, jak i animacji. O Królu Skorpionie to już każdy się wypowiadał, więc nic nowego nie powiem.
I twórcy mają karniaka za Ale, żeby nie było, że tylko hejtuję i dam niską ocenę. Efekty specjalne te praktyczne i scenografia dają radę. Nawet jak fabułą kopiuje w jakimś stopniu jedynkę, to ma jakiś potencjał i po doszlifowaniu byłaby OK, Fraser i Weisz wciąż dają radę, humor w większości nie zawodzi i finałowa bitka w piramidzie była świetna (wyłączając CGI-Rocka, CGI-potępieńców i "NEEEIN!" Imhotepa rodem z jakiejś komedii). Wstawki horrorowe, choć w mniejszej skali niż w jedynce, to dają radę - scena w dżungli z truposzami potrafi być pełna napięcia.
I oglądało mi się to bezboleśnie. Zawsze mogło być gorzej.
6/10
19-06-2022, 23:04
Spoiler




